Archiwum miesiąca Kwiecień 2009

Uśmiech prezydenta

niedziela, 26 Kwiecień 2009

Poprowadził mnie przez swój sklep, wąskimi korytarzami utworzonymi pomiędzy stosami zawieszonych pod sufitem ubrań, stojącą na podłodze ceramiką i walającymi się wszędzie skórzanymi torbami i pufami, na których można by pewnie wygodnie usiąść. W sklepie było niewiele światła, a on szedł szybko, więc nie zdążyłem zobaczyć, co jeszcze było tam do kupienia, ale jestem zupełnie [...]

Stolik

piątek, 24 Kwiecień 2009

Zostawiłem te wszystkie garnki, kolorowe naczynia, ceramiczne talerze, stosy przypraw, skórzane torby, fajki wodne i nikomu niepotrzebne drobiazgi i odbiłem w lewo. Ucichły nawoływania handlarzy i z daleka zobaczyłem tą małą knajpkę, w której byli sami Arabowie i kilku z nich paliło sziszę. Dziś było naprawdę ciepło i poszukałem dobrze ocienionego stolika. Nie było tu [...]

Róża w Tunezji

czwartek, 23 Kwiecień 2009

Zaraz, gdy wylądowaliśmy dostałem od jakiejś kobiety czerwoną różę i B. patrząc na mnie tymi swoimi niebieskimi oczami spytała mnie, czy w jakimś kraju dostałem od kobiety różę i to zaraz na lotnisku, i musiałem jej przyznać rację, że to coś innego, i że jeszcze nigdzie nikt nie dał mi takiej róży. Trochę padał deszcz [...]

Prawie w Sevilli

sobota, 11 Kwiecień 2009

Powinniśmy być z M. w Sevilli. Powinniśmy być tam już od tygodnia, od momentu, gdy ruszają procesje i pokutnicy przewalają się brukowanymi ulicami. Powinniśmy być w tym tłumie, który już od poniedziałku zajmuje całe miasto. Rano pilibyśmy w słońcu mocną kawę, a później tanie wino valdepenas, jedlibyśmy tortille i marokańskie sardynki z puszki. Prawie byśmy [...]

Miasto fiesty

niedziela, 5 Kwiecień 2009

Michał Głombiowski 19-03-2009, Rzeczpospolita – U nas tak co tydzień – wyjaśnia starsza kobieta w czerwonej sukience, za którą stoję w kolejce po tortille. W głębi placu na niewielkiej scenie wirują pary tancerzy. W Meridzie, meksykańskim mieście leżącym na koniuszku półwyspu Jukatan, każdy weekend to czas zabawy. W powietrzu unosi się apetyczny zapach podpiekanych na [...]

Dzikie małpy na brytyjskiej skale

niedziela, 5 Kwiecień 2009

Michał Głombiowski, Rzeczpospolita 09-01-2009 – Pan poczeka – policjant zatrzymuje mnie niemal zaraz po przekroczeniu granicy. Przy jazgocie syreny tuż przede mną opada szlaban. Aby dostać się z Hiszpanii do centrum Gibraltaru, trzeba przeciąć pas lotniska. Przebiega on dokładnie w poprzek ulicy Churchilla – głównej arterii prowadzącej do miasta. Gdy samolot ląduje lub startuje, ruch [...]

Kawa rośnie w krainie Majów

niedziela, 5 Kwiecień 2009

Michał Głombiowski 05-02-2009,  Rzeczpospolita Carlos Castejon ma trzydzieści kilka lat, oczy ciemne jak węgle i kapelusz na głowie. – Najlepsza jest niesłodzona i bez mleka – mówi, stawiając przede mną filiżankę kawy. Napar został przyrządzony z ziaren prażonych kilka godzin wcześniej, zebranych z krzaków, które rosną zaledwie 200 metrów od werandy, na której właśnie siedzimy. [...]

Plecak pełen pierników

niedziela, 5 Kwiecień 2009

Michał Głombiowski, Rzeczpospolita 29-09-2008 – Mechate czy z polewą? – sprzedawczyni unosi pytająco brwi. Przede mną piętrzą się dziesiątki pierników: glazurowane‚ z polewą czekoladową‚ w kształcie serca‚ gwiazdki‚ postaci ludzkich‚ zwierząt‚ z nadzieniem o smaku jabłka‚ wiśni‚ moreli. Od unoszącego się w sklepiku z piernikami zapachu miodu‚ goździków‚ imbiru‚ cynamonu‚ kardamonu i gałki muszkatołowej aż [...]

Albania na urlop. Saranda nad Morzem Jońskim

niedziela, 5 Kwiecień 2009

Michał Głombiowski 2008-07-21,  Gazeta Wyborcza Saranda kusi słońcem, morzem ciepłym nawet w listopadzie i starożytnymi zabytkami Podróżowanie po Albanii nie jest łatwe. Do wielu miejsc trudno dojechać, a pociągi pamiętające lata reżimu Envera Hodży kursują według rozkładu znanego tylko nielicznym. Najlepiej wybrać się tu samochodem lub wypożyczyć go na miejscu (ok. 60 euro na dzień, [...]

Święto muzyki, czyli Essaouira tańczy i śpiewa

niedziela, 5 Kwiecień 2009

Michał Głombiowski, Gazeta Wyborcza 2008-06-09 W czerwcu spokojna na co dzień Essaouira żyje muzyką z całego świata. Warto tu wtedy być! Zbierają się już w południe. Przybywają na plac Moulaya Hassana ze wszystkich stron. Kobiety, mężczyźni, całe rodziny. Siadają na białym chropowatym murku wzdłuż morza lub na chodniku, niektórzy przynoszą rozkładane krzesełka. Za plecami mają [...]

Sygnowano: Michał Głombiowski