Piętnaście minut
piątek, 12 Luty 2010Śnieg zaczął sypać już wieczorem i padał chyba przez większość nocy. Cały dzień spędziłem przy komputerze. Ciąg pracy. Gdy się ściemniło, poszedłem do samochodu. Stał zasypany, okryty białym kokonem. W środku było ciemno i przytulnie. Przekręciłem kluczyk i silnik z lekkimi oporami zaskoczył. – Niech pochodzi z piętnaście minut – pomyślałem. Lepiej byłoby się przejechać, [...]

