Archiwum miesiąca Lipiec 2011

Nie ma dobrego wyjścia

niedziela, 24 Lipiec 2011

  Uśmiechnięte istoty z plecakami, które snują się po świecie transportem lokalnym i uważają się za ostatnich Mohikanów prawdziwego podróżowania, są tak samo winne jak bywalcy betonowych dżungli. Każde obsmarkane dziecko, któremu dadzą choć pół dolara to ich wyrzut sumienia – w Maroku, Kambodży czy Turcji to wielkie, wyspecjalizowane mafie wysyłają te dzieci na ulice [...]

Mały, czarny

niedziela, 17 Lipiec 2011

Jest trochę jak wyrzut sumienia. Ma jednak niewątpliwie klasę. Mam w nim między innymi spis artykułów, które powinienem napisać. Pomysły na teksty i książki. Przypomina mi, jak bardzo jestem do tyłu i budzi poczucie niepokoju. Robi to jednak z klasą.  Trudno więc go nie lubić. Notatnik Moleskine. W wersji klasycznej, z czarną okładką i oczywiście [...]

Trochę szczęścia

poniedziałek, 11 Lipiec 2011

- To rywalizacja gangów. Czasem to się  zdarza – wyjaśnił człowiek w słomkowym kapeluszu, siedzący obok nas w autobusie. Opowiedziałem mu jak godzinę wcześniej, gdy staliśmy jeszcze w Chichi, a silnik pojazdu pracował, ayudante, który wcześniej rozmawiał na zewnątrz ze stłoczonymi w grupkę innymi przewoźnikami, wpadł nagle z hałasem do autobusu i gdzieś zza fotela [...]

Szukając plaży

niedziela, 10 Lipiec 2011

Mówią, że nie ma takich drugich plaż, jak w Polsce i może mają trochę racji, ale nie ma też drugich takich plaż w tak zmiennym i nieprzewidywalnym klimacie, o czym przekonały się tysiące wczasowiczów w poprzednich dwóch tygodniach, gdy temperatura sięgała tu 15 stopni, deszcz siąpił, a zimny wiatr smagał nieustannie. Teraz jest już znów [...]

Noc na lotnisku

niedziela, 3 Lipiec 2011

Usłyszałem jak podjeżdża z tyłu, więc musiało być już późno. Niezależnie od kraju, zawsze pojawiali się późno, zwykle po północy, gdy hol lotniska jest już prawie pusty, a pomiędzy odlotami kilka godzin przerwy. Manewrował swoim pojazdem do czyszczenia podłogi sprawnie, omijając o kilka centymetrów ławki i kosze na śmieci. Wylot mieliśmy jakoś po szóstej, za [...]

Sygnowano: Michał Głombiowski