Archiwum kategorii ‘Warsztat’

Ślad

niedziela, 22 Styczeń 2012

Po co podróżować, jeżeli po wędrówce nie pozostaje żaden ślad? Te wszystkie wyjazdy, długie godziny w samolotach, pociągach, samochodach, chwile spędzone na plażach, podobne do siebie pokoje hotelowe, dni urlopu wyrwane z codziennej rutyny. Opowieści, których co jakiś czas słucham, trudne do zapamiętania, skąpe w szczegóły, okraszone tysiącami zdjęć, których nie da się obejrzeć. Mdłe [...]

Opowieść o byciu w drodze

środa, 18 Styczeń 2012

Każda książka musi mieć opis na okładce. Moja, będąca w przygotowaniu do druku – Trzeci dzień -  też  właśnie  zyskała  okładkową tożsamość: Czy wiesz, dlaczego w galicyjskiej Hiszpanii ściany domów pokryte są muszlami, a najważniejszym programem w telewizji jest prognoza pogody? „Trzeci dzień” to niezwykła opowieść o byciu w drodze. Para bohaterów wyrusza w wielomiesięczną podróż [...]

Czekając na koniec

niedziela, 4 Wrzesień 2011

Jest w tej pogodzie coś ostatecznego. Nie spodziewałem się takiego początku września, z błękitnym niebem, słońcem i wciąż letnim zapachem w powietrzu. To dni, które próbuje się jakoś – w trochę nerwowy sposób – wykorzystać, gdyż mogą być ostatnimi momentami lata. Promienie słońca przyjemnie rozgrzewają, ale przecież zaraz się to skończy, wyrok już zapadł, jest [...]

Mały, czarny

niedziela, 17 Lipiec 2011

Jest trochę jak wyrzut sumienia. Ma jednak niewątpliwie klasę. Mam w nim między innymi spis artykułów, które powinienem napisać. Pomysły na teksty i książki. Przypomina mi, jak bardzo jestem do tyłu i budzi poczucie niepokoju. Robi to jednak z klasą.  Trudno więc go nie lubić. Notatnik Moleskine. W wersji klasycznej, z czarną okładką i oczywiście [...]

Zima i pisanie książki

niedziela, 28 Listopad 2010

Spadł śnieg. To ten czas, gdy powinno się mieć kominek. Od rana dorzucałoby się do niego wysuszone szczapy drewna. To by pomagało pisać. Czułoby się jego ciepło i myśląc o kolejnych zdaniach, można by patrzeć w ogień. Co jakiś czas dobrze by było wstać i dorzucić kilka pociętych równo kawałków. Pokój pachniał by dymem i [...]

Zagubione pół godziny

wtorek, 23 Marzec 2010

Nie mogę sobie przypomnieć drogi z lotniska w Cancún do centrum miasta. Pamiętam, że gdy wyszliśmy z terminalu, zderzyliśmy się w jednym momencie z gorącą, upalną wilgocią, wypełniającą płuca w sekundę. Wcześniej celnik zabrał nam pomidory, które przywieźliśmy jeszcze z Polski. Żadne owoce i warzywa spoza kontynentu nie mogą trafić do Meksyku. Miał trochę przepraszający [...]

Spacer po kolorach Williama Burroughs’a

niedziela, 13 Wrzesień 2009

Najwięcej jest zielonego. Wszystkie trawniki, drzewa i krzaki. Do tego kosze na śmiecie. Mają żółte pokrywy w kształcie kopuły, ale same są zielone. Znalazłem też trochę zielonego na balkonach – zwykle są to suszące się ubrania. No i ludzie z eko-torbami. Zawsze się kogoś spotka, a eko-torba musi być przecież  zielona. Samochodów jest więcej czerwonych i [...]

3 tysiące znaków

poniedziałek, 22 Czerwiec 2009

Jestem w Maroko, ale już za chwilę powinienem być znów w Hiszpanii. Ale jeszcze przez kilka stron będę w Maroko. Potem parę kilometrów przez Cieśninę Gibraltarską i już Andaluzja. Teraz nie wiem jeszcze, gdzie dalej. Może Kadyks, może jezioro Penarroya lub Barcelona. A może już koniec. – Napisałeś o tym człowieku, który odwracał się, gdy [...]

Sygnowano: Michał Głombiowski