3 lata temu

Carlos patrzy na kawę

Produkując 270 000 ton kawy rocznie, Honduras zajmuje ósme miejsce w rankingu światowych potentatów. Odwiedziłem jedną z jej plantacji.

Honduras ma dobre tereny dla kawy. Wyniesione na wysokość półtora-trzech tysięcy metrów nad poziom morza, zanurzone w ciepłym klimacie podrównikowym. Idealne warunki dla arabiki, trochę gorsze dla robusty. Wysokiej jakości ziarna, dające naparowi lekko karmelową nutę. W Polsce raczej rzadkie, ustępujące kawie z Afryki, Brazylii, a nawet Gwatemali, która przecież z Hondurasem graniczy.

Nurtowało mnie, czy mogłem pić kiedyś w kraju napar z ziaren pochodzących z plantacji, na której właśnie byliśmy.

Pośród dużych ciemnozielonych liści wychylały czerwone owoce. Ich kolor mówił, że są już dojrzałe i czekają na zbiór. Krzaki posadzono pomiędzy wysokimi drzewami o smukłych pniach, których korony rzucały na plantację łagodny cień. Kawa, uprawiana przez rodzinę Carlosa, preferowała delikatne słońce, przy ostrych promieniach i kującej w oczy jasności szybko marniała, a jej owoce dawały kiepski napar o mętnym smaku. Drzewa, choć niewprawionemu oku łatwo było przejść nad nimi do porządku dziennego, były więc ważne. Dawały cień. Okazało się, że wszystko jest tu skrupulatnie zaplanowane – wybór drzewostanu, stoku, dostęp do areału.

Zbieracie już? 

Tak, od października do stycznia. Co kilka dni lub tygodni.

Krzewy gęsto porastały stok wzniesienia, a ich długie wiotkie gałęzie tworzyły gęstwinę. Plantacja sprawiała wrażenie, jakby z trudem opanowywano ekspansję roślin. Ręczny zbiór małych czerwonych jagód musiał być trudną pracą. Chciałem przyjrzeć się jak pracownicy, zapewne kobiety, chwytają szybkimi ruchami owoce i wrzucają je do wiklinowych koszy. Dziś jednak przypadała akurat krótka przerwa w zbiorach. Owocom pozwolono dojrzewać, a w drewnianych hangarach na tyłach hacjendy próbowano uporać się z przygotowaniem tego, co już zebrano. Carlos obiecał nas później tam zaprowadzić.


PODOBNY TEMAT:

Ziarna muszą być błyszczące – dowiedz się, jak wybrać najlepszą kawę i na co zwracać uwagę podczas zakupów


Kawa lubi rosnąć – wyjaśnił z lekkim uśmiechem. – Nieprzycinana może mieć i dziesięć metrów wysokości. Ale zbierz wtedy owoce! Staramy się ją jakoś pohamować, dobrze, gdy krzaki nie mają więcej niż dwa metry.

Konie cierpliwie oczekiwały, aż napatrzymy się na najwyższej jakości arabikę i ruszymy dalej. Carlos ocenił stan plonów nie zsiadając z siodła. W końcu nakierował wierzchowca, unosząc lekko wodze i naciskając bok zwierzęcia udem. Podążyliśmy za nim.

To zdjęcie zrobiłem kilka godzin później, gdy po wyprawie po włościach hacjendy wróciliśmy na plantację.

Carlos opowiadał o kawie urywanymi, krótkimi zdaniami. Był oszczędny w słowach i ruchach. Chwilami się zamyślał i to właśnie wtedy nacisnąłem spust.

Ten kadr obmyśliłem sobie już po drodze. Chciałem, by na zdjęciu widać było zarówno krzewy kawowca, jego owoce, jak i postać właściciela.

Gdy zsiadłem z konia, wbiłem się więc pomiędzy gęstą zieleń, użyłem szerokokątnego obiektywu, pozwalającego uzyskać dużą głębię ostrości i pilnowałem, by owoce wciąż były na pierwszym planie. W zgiętej pozycji zaczekałem aż w kadrze pojawi się Carlos. Nie zwracał na mnie uwagi, przyzwyczajony już do moich fotograficznych dziwactw. Opowiadał o o plantacji.

Kawa na pierwszym planie tworzy główny temat, ale ponieważ postać Carlosa w tle dominuje, poczekałem aż w zamyśleniu spojrzy na krzewy, tak, by jego wzrok padał wprost na czerwonym owocom. Jego postawa, z rękami podpartymi na biodrach, była już prezentem do losu.

Honduras - plantacja kawy - ISO 320; 1/125 sek.; f/4.5; 18 mm (dla matrycy DX)
ISO 320; 1/125 sek.; f/4.5; 18 mm (dla matrycy DX)

Wieczorem przyjdź na zocalo - podróż po Ameryce ŚrodkowejOpis plantacji pochodzi z mojej książki Wieczorem przyjdź na zocalo. Możecie ją nabyć, klikając tu.

Autor: Michał Obst Głombiowski

Dziennikarz National Geographic Traveler, podróżnik, autor kilkuset artykułów publikowanych m.in. w NG Traveler, Podróżach, Onecie, Wprost, Gazecie Wyborczej, Polityce.   Pisarz. Laureat Nagrody Magellana za "najlepszą książkę podróżniczą 2013". W tym roku ukazała się jego najnowsza publikacja: "Zaklęcie podróżne - Kreta od kuchni", będąca efektem półrocznego pobytu na Krecie.

Tags

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *