3 lata temu

Czerwona ściana i człowiek

Ten mężczyzna mógł ubrać się w strój o każdym możliwym kolorze. Wybrał jednak różową koszulę.

Myślę, że w niektórych krajach kolory są częścią ludzkiej tożsamości. Płyną sobie w ludzkich żyłach, przemykają za oknem, barwią poszczególne słowa i zdania. W tych krajach ludzie smakują je codziennie na śniadanie, przepychają się łokciami pomiędzy falami kolorów w autobusie, nurzają w nich podczas wieczornego odpoczynku. Gwatemala jest jednym z tych krajów.

Antiuga Guatemala, kolonialne miasteczko, które niegdyś pełniło rolę stolicy kraju, a nawet – za hiszpańskich czasów – całej Ameryki Środkowej to dziś urocza plama intensywnych barw i startego przez stopy przechodniów bruku na ulicach. Budynki o fasadach pomalowanych tak, że w każdej chwili kolor może spłynąć ze ścian i rozlać się po okolicy stoją długimi szpalerami, przyprawiając patrzącego o zawrót głowy.

Na 3a Avenida Sur (Antigua jest pocięta siatką przecznic biegnących zgodnie z kierunkami świata) stanąłem przed czerwoną ścianą, która całą swoją powierzchnią krzyczała o umiłowaniu tutejszych ludzi do rozmachu i intensywności, silnych emocji oraz wyrazistych sytuacji i poczekałem, aż w kadrze pojawi się jakiś przechodzień, który nadałby zdjęciu ludzkiej skali i nieco człowieczeństwa. Mężczyzna w czapce z daszkiem tego ranka zdecydował się ubrać różową koszulę, która razem z tą ścianą stworzyła harmonijną całość. Zapewne nie mógł wiedzieć, że zamierzam mu zrobić w tym miejscu zdjęcie, nie mogę być tego jednak absolutnie pewien – przecież ci ludzie zamiast krwi mają płynące w żyłach kolory.

Gwatemala - kraj miliona kolorów

ISO 250; 1/200 sek.; f/10; 29 mm (dla matrycy DX)

Autor: Michał Obst Głombiowski

Dziennikarz National Geographic Traveler, podróżnik, autor kilkuset artykułów publikowanych m.in. w NG Traveler, Podróżach, Onecie, Wprost, Gazecie Wyborczej, Polityce.   Pisarz. Laureat Nagrody Magellana za "najlepszą książkę podróżniczą 2013". W tym roku ukazała się jego najnowsza publikacja: "Zaklęcie podróżne - Kreta od kuchni", będąca efektem półrocznego pobytu na Krecie.

Tags

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *