3 lata temu

Te kamienie mają 6 tys. lat

Na zrobienie tego zdjęcia miałem dosłownie minuty.

To był trochę wyścig z czasem. Słońce znikało za horyzontem, dzień się kończył. Podziurawiona droga bujała całym mikrobusem, sprawiając, że wszystko co w głowie falowało równym rytmem. Potem trzeba było przejść kilkaset metrów. Na polanie pomiędzy niskimi drzewami od 6 tysięcy lat tkwią obłe kamienie kromlechów.

Niskie słońce rzucało pojedyncze plamy. Trzeba było się spieszyć. Wiedziałem, że mam pięć, może góra dziesięć minut i świat przede mną pogrąży się w wieczornej szarości, która zabije każde zdjęcie. Przestaliśmy rozmawiać, przylepieni do aparatów, szukający w pośpiechu kadru, na którym będzie widać krąg kamieni i choć trochę słońca.

Mam stamtąd jedno ciekawe zdjęcie, na którym cień Marty pada dokładnie na jeden z kamieni. Głaz oświetlony jest pojedynczym promieniem złotego światła, reszta w około pogrążona jest już w półmroku, a sylwetka Marty, wyraźnie odcinająca się na powierzchni menhiru, nadaje fotografii wyjątkowego wymiaru: na zdjęciu nie ma żadnego człowieka, ten cień jednak pokazuje, że kamienny krąg przyciąga turystów, pasjonatów historii, ciekawskich. Prasa podróżnicza lubi takie zdjęcia. Opowiadają one swoją historię w mniej nachalny sposób, skłaniając się ku informacjom podawanym w subtelny sposób.

Lubię to zdjęcie i pewnie wrzucę je niebawem na FB, byście mogli je zobaczyć, dziś jednak wybrałem inny kadr, trochę bardziej ryzykowny. Ujęcie jest wprost pod słońce, więc soczewki obiektywu wyrysowały na fotografii krąg światła i delikatne bliki widoczne na ziemi między kamieniami. Te drobne defekty (z teoretycznego punktu widzenia) zupełnie mi jednak nie przeszkadzają, taka chropowatość czasem dobrze się sprawdza, zdjęcia o podobnym ujęciu już na blogu zresztą publikowałem. Przy takim fotografowaniu trzeba jednak mocno uważać na naświetlenie – bez korekcji ekspozycji na plus zdjęcie pogrąży się raczej w mroku niedoświetlenia.

Truizmem jest fakt, że to światło “robi” fotografię. Gdybym dotarł w to miejsce w południe, kromlech oblepiony byłyby zapewne turystami, a słońce silne i jaskrawe. Na kilka minut przez zachodem nadało ono jednak zdjęciu zupełnie innej atmosfery. Długie cienie i ciemne partie zdjęcia stworzyły delikatny intymny nastrój, w którym wielotysięczna, pełna tajemnic historia tego miejsca nabiera ciężkości i znaczenia.

Kromlech dos Almendres w Portugalii - 2015

ISO 400; 1/1000 sek.; f/4; 18 mm (dla matrycy DX), korekcja ekspozycji +2

Autor: Michał Obst Głombiowski

Dziennikarz National Geographic Traveler, podróżnik, autor kilkuset artykułów publikowanych m.in. w NG Traveler, Podróżach, Onecie, Wprost, Gazecie Wyborczej, Polityce.   Pisarz. Laureat Nagrody Magellana za "najlepszą książkę podróżniczą 2013". W tym roku ukazała się jego najnowsza publikacja: "Zaklęcie podróżne - Kreta od kuchni", będąca efektem półrocznego pobytu na Krecie.

Tags

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *