3 lata temu

Łapalice – popis nieskrępowanej wyobraźni

To historia domu jednorodzinnego, który zamienił się w jeden z największych polskich zamków.

Panna młoda, ustawiając się bokiem do słońca, próbuje nadać welonowi dynamiki, czepiając się kurczowo każdego podmuchu wiatru. Jej świeżo poślubiony małżonek stoi w stosownym oddaleniu, jakby wizja stoczenia się głową w dół z tego dachu i złamania sobie karku nie bardzo była mu w smak na progu nowego etapu w życiu. Fotograf usilnie stara się uchwycić jakiś cień romantyzmu i dramatyczne tło.

DSC_4525

Niedokończony zamek w Łapalicach na Pomorzu, paręnaście kilometrów za Kartuzami, wszedł już w ten etap swego istnienia, który domaga się szybkich rozwiązań. Gargantuiczna budowla, od kilku dekad pogrążona w zapomnieniu, stała się dziś punktem docelowym weekendowych wycieczek i fotograficznym plenerem – zdjęcia ślubne zrobione w tej scenerii jeszcze przez jakiś czas będą trudne do pobicia.

Na nic zdał się dwumetrowy betonowy parkan, grodzenie drogi gałęźmi unurzanymi w oleju silnikowym, ogromne tabliczki zakazujące wstępu. Zamek żyje już własnym rytmem, nieczuły na złudne nadzieje jego właściciela, że kiedyś uda mu się go dokończyć, ani na pomruki urzędników nakazujące jego rozbiórkę.

Namalowana na ceglanym murze postać śmierci, z kosą w ręku, ma zapewne przypominać o ulotności naszego życia, zamek w Łapalicach zdaje się być jednak jej przeciwieństwem, symbolem nieustannego trwania.

Drewniane kasetony, przepych - wnętrze łapalickiego zamku miało zachwycać detalami

Chodząc po zasypanych drobnym gruzem i szkłem z butelek wnętrzach zamku, myślę o tym, co kierowało decyzjami Piotra Kazimierczaka, który kilkadziesiąt lat temu rozpoczął budowlę tego giganta. Plątanina schodów, dwanaście wież, drewniane ramy pod sufitami, w których znaleźć miały się wystawne kasetony, fontanny, dziesiątki komnat, balkony, fosa… Pomorski rzeźbiarz i biznesmen najwyraźniej wyzwolił swą wyobraźnię z wszystkich więzów, pozwalając jej stworzyć coś, co dziś wydaje się na poły absurdalne, na poły zachwycające.

Tu nie ma mowy o pałacyku, przydrożnym gargamelu, klasycystycznych kolumnach pożenionych z klinkierem. Rozmach budowli jest oszałamiający, a gotyk przenika się swobodnie z renesansem i barokiem. Zamiast 170 m kw., jakie miał zająć jednorodzinny domek na tysiąc-metrowej działce (i na jaki Kazimierczak dostał pozwolenie) powstała twierdza połykająca dobre 5 tys. m kw.!

W swojej klasie budynków na Pomorzu ustępuje kubaturą jedynie zamkowi krzyżackiemu w Malborku. Gdy nadzór budowlany zorientował się wreszcie w sytuacji cofnął pozwolenie, uznając zamek za samowolkę budowlaną i każąc go zburzyć. Tyle, że to kosztowałoby majątek, a Kazimierczak był już wtedy dawno bez pieniędzy.

Brama wjazdowa, dziś zamknięta z powodzeniem przyjęłaby kawalkadę samochodów lub rycerza na koniu

Mam wrażenie, że zamek w Łapalicach wymknął się spoza jakiejkolwiek kontroli. Urósł i zyskał moc, której być może nie spodziewał się sam właściciel, budujący według własnego wciąż zmieniającego się planu, z rozmachem, bez chwili wahania. W kartuskim urzędzie w stosie teczek dotyczących tego budynku, na samym ich dnie leży niepozorny plan domku jednorodzinnego, który miał być także pracownią rzeźbiarza.

Co stało się w międzyczasie? Jak ta jedna kartka z architektonicznym projektem zamieniła się w to, co dziś stoi w środku kaszubskiego lasu?

Łapalicki zamek zdaje się być odrębną, niezależną istotą, potężniejszą od wszystkiego w około. Od kilkunastu lat tkwi w gęstym lesie w samym środku Kaszub niczym smok ukrywający się górskiej dolinie. Trwa w sposób niewzruszony, podnosząc się z wszelkich zadawanych mu ciosów, powoli przeobrażając się wraz z wtargnięciem na teren budowy krzaków, roślin i zwierząt, ale wciąż będąc poza działaniem czasu i daleko wykraczając poza możliwości ludzkiego pojmowania.

Do zamku w Łapalicach prowadzi ulica Zamkowa, klucząca w lesie i kończąca się przy twierdzy. Same Łapalice leżą za Kartuzami, kilkadziesiąt kilometrów od Gdańska. Na teren posesji można wejść otworem wykutym w murze obok bramy, pamiętajcie jednak, że teoretycznie to teren prywatny, wchodzicie więc na własną odpowiedzialność. Przyszłość zamku wciąż jest niejasna. Cofnięto nakaz rozbiórki, wydając wyrok o wstrzymaniu prac budowlanych. Przy dostarczeniu odpowiednich dokumentów i zmianie planów architektonicznych, budowa więc mogłaby znów ruszyć, na co potrzeba jednak ogromnych pieniędzy.

Autor: Michał Obst Głombiowski

Dziennikarz National Geographic Traveler, podróżnik, autor kilkuset artykułów publikowanych m.in. w NG Traveler, Podróżach, Onecie, Wprost, Gazecie Wyborczej, Polityce.   Pisarz. Laureat Nagrody Magellana za "najlepszą książkę podróżniczą 2013". W tym roku ukazała się jego najnowsza publikacja: "Zaklęcie podróżne - Kreta od kuchni", będąca efektem półrocznego pobytu na Krecie.

Tags

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

8 Thoughts on “Łapalice – popis nieskrępowanej wyobraźni”

  1. Straszne miejsce. To znaczy na pewno fascynujące i może lepiej się stało, że nie został nigdy dokonczony, bo moja wyobraźnia podpowiada mi bardzo brzydkie efekty koncowe. A tak to przynajmniej jest klimat!

    1. Właśnie się nad tym zastanawiałem, jak by to wyglądało ukończone. Przy takim eklektyzmie jest spore ryzyko przekroczenia granicy kiczu, być może powstało by jednak coś fascynującego. Przypuszczalnie się już tego nigdy nie dowiemy – jeżeli budowa zostanie nawet ukończona, to zapewne w innym kształcie niż miało to być na początku.

  2. Trochę nie rozumiem, po co ludzie decydują się na takie “dziwactwa” jak można było przypuszczac jak sie to skonczyc…co jak co, zawsze jakas atrkacja, niekoniecznie zapierająca dech w piersiach :)

    1. Myślę, że zamysł był dość imponujący jednak, to nie jest zwykłe straszydło, jakie można często spotkać przy polskich drogach. Fakt, że zabrakło trochę szczęścia (a może i zdrowego rozsądku), ale czyż ludzka historia nie jest pełna epokowych dzień, które wydawały się niemożliwe? Być może finalnie ten zamek okazałby się porażką, nie da się jednak ukryć, że jego twórca mierzył wysoko :)

  3. W każdym szaleństwie jest jakaś metoda. Ta zapowiadała się bardzo ciekawie, ale romantycznych zdjęć ślubnych nie potrafię tu sobie wyobrazić!

  4. Powiem szczerze, że nie urzekła mnie ta historia. Cała budowa powinna być udaremniona dużo wcześniej to teraz nie wiadomo co zrobić z tym straszydłem. Kontynuować na pewno nie, bo żadnej wartości dodanej z tego nie będzie, a rozebrać? Chyba, że na koszt właściciela.

  5. Nie lubie narzekac, ale… naprawde nie wiem, co mam myslec o tej budowli! Ktos faktycznie ma niezla wyobraznie.