2 lata temu

Lubuskie – Rozkosz w kieliszku

W dolinie Odry rodzi się potęga polskiego winiarstwa. Lubuski szlak wina stał się prawdziwą mekką miłośników bachusowego trunku.

national_geographic_traveler-burda-2016_08-cov

TEKST: MICHAŁ GŁOMBIOWSKI, NATIONAL GEOGRAPHIC TRAVELER

Wino tworzy się na polu – mówi Marek Krojcig, właściciel najpiękniej chyba położonej winnicy w Polsce, „Starej Winnej Góry” w Górzykowie. I dodaje, że bez dobrych owoców nie masz szans na osiągnięcie wielkiego trunku, choćbyś stosował później najbardziej zaawansowane sztuczki technologiczne.

Rozciągająca się poniżej pradolina Odry tonie w porannym mglistym świetle. Rzędy winorośli spływają równymi liniami po południowo-wschodnim stoku, biegnąc aż po sam brzeg rzeki.

Wypicie kawy pod konarami starej lipy, z wzrokiem ślizgającym się po tym krajobrazie, jest sposobem na chwilowe wstrzymanie czasu. W tym zapatrzeniu towarzyszy nam leżący u stóp pies mojego gospodarza – mały Montezuma. Chwilę wcześniej wylizał z zapałem odłożony w trawę talerz po cieście, teraz jednak zastygł w bezruchu, patrząc podobnie jak my z zachwytem przed siebie. Pomiędzy łykami kawy gawędzę z Markiem Krojcigiem o winie, lubuskiej ziemi i jego ukochanym szczepie winorośli – pinot gris.

 Lata temu na południowym stoku znalazłem zdziczałe pędy winorośli – opowiada. – Ich siła zrobiła na mnie kolosalne wrażenie. Przetrwały przez dziesięciolecia, nie bacząc na to, że zdane są tylko na siebie. Poczułem, że przyroda ofiarowuje mi dziedzictwo, kładąc równocześnie na moje barki ogromną odpowiedzialność. Nie mogłem temu światu dać zginąć.

Krojcig sprzedał udziały w firmie chemicznej i stworzył winnicę Stara Winna Góra. Wypełnił w ten sposób lukę między przeszłością a teraźniejszością, sięgając do blisko osiemset leniej tradycji: na lubuskich ziemiach winorośl uprawiano już w XIII wieku Przez stulecia winiarstwo stało się częścią lokalnej ekonomii, ale też wyznacznikiem tożsamości mieszkańców.

Późniejsze losy powywracały wszystko do góry nogami, a status Ziem Odzyskanych przez dziesięciolecia zniechęcał miejscowych do prób odgrzebania winiarskiej kultury. Pytanie o to, jak długo te ziemie pozostaną w ich rękach, powstrzymywało skutecznie od inwestycji. Kilkanaście lat temu wysiłkiem niewielkiej grupy osób coś jednak drgnęło. Winna historia potoczyła się dalej. W 2006 r. wyznaczono ponad 300 kilometrowy Lubuski Szlak Wina i Miodu spinający blisko 30 winnic i 8 pasiek.

Smak Pradoliny

Jeszcze do niedawna Stara Winna Góra słynęła z dwóch odmian winorośli: rieslinga i regenta. Dziś oczkiem w głowie stał się pinot gris. Krojcig nalewa mi je nie bacząc na wczesną godzinę, żywo zainteresowany moją oceną.

W kieliszku trunek skrzy się jasnym kolorem, prowadząc miłośników pinot gris  na manowce – ta odmiana zwykle kryje w sobie dużo bardziej nasyconą barwę. W smaku trunek jest nieco ziemisty, z wyraźnie słodką nutą w finiszu. Przede wszystkim jednak jest bardzo kwasowy, rześki i odświeżający.

Podobny w stylu jest też tutejszy riesling. Natomiast czerwony regent swoje najlepsze chwile zdaje się mieć jeszcze przed sobą – rocznik, którego próbuję, potrzebuje nieco czasu, by pochodzące z leżakowania w dębowych beczkach waniliowe nuty, sprawiające teraz wrażenie odrębnego bytu, trochę złagodniały i wtopiły się w wino. Póki co, najlepiej zestawić go z nieco konkretniejszym daniem. Lubuska kuchnia daje tu spore pole do popisu.

Pinos gris, czyli jeden z podstawowych szczepów winorośli stosowanych w lubuskich winnicach - Lubuski szlak wina

Większość szczepów stosowanych przez winiarzy lubuskiego szlaku wina to hybrydy

Po wojnie na tutejsze ziemie zjechali osadnicy z różnych stron kraju – wyjaśnia mi kilka godzin później Grażyna Dereń, właścicielka gospodarstwa rolno-agroturystycznego „Dereniówka” w Lubiechni Wielkiej prowadząca kulinarne warsztaty. – Przywieźli ze sobą własne upodobania smakowe, kuchnia lubuska jest więc zlepkiem zwyczajów z całej Polski.

Pierogi z Kresów Wschodnich, kluchy na parze z Wielkopolski, gołąbki po lwowsku, pasztet z królika z centralnej polski to przykład zderzenia smaków i kultur. Niektórych z tych dań próbuję w trakcie rejsu drewnianym galarem po Odrze – łodzią naśladującą czółna transportujące towary po rzekach w XVIII w. Cieszą się one ogromną popularnością wśród turystów – galary płyną niespiesznie, dostosowując się do spokojnego rytmu ziemi lubuskiej.

W przyjemnej ciszy kończącego się dnia, otoczony dźwiękami wody obijającej się o burtę, podjadam specjały podsuwane mi przez panią Grażynę, która wzięła na siebie rolę kulinarnego przewodnika. Na drewnianym stole na dnie łodzi kroi cienkie plastry wędliny. To schab słubicki, pochodzący z kresów, ale mający już stałe miejsce w tutejszej kuchni.

Robi się go z mięsa świń rasy polskiej białej zwisłouchej – mówi. – Trzeba je zamarynować w czosnku, majeranku i pieprzu, a potem uwędzić na zimno w dymie ze starych odmian jabłoni lub śliwy.

Drewno z drzew owocowych służy też do wędzenia innego specjału: kiełbasy żarskiej. Wyrabia się ją ręcznie z chudego mięsa wieprzowego i wołowego i trzyma w wędzarni przez kilka dni. Mniej czasu wymaga przygotowanie pierogów z kaszą gryczaną i twarogiem, specjału przybyłego tu wraz z osadnikami z ziem lwowskich.

Ważne, by kaszę ugotować na sypko i przed lepieniem pierogów odstawić do wystudzenia – radzi moja przewodniczka.

Ślimaki do wina

Od portu w Cigacicach, do którego po dwugodzinnym rejsie dobijają galary, niedaleko do kolejnej winnicy: Miłosz. Prowadzi do niej wąska droga, biegnąca pomiędzy starymi wierzbami, będąca częścią tutejszego krajobrazu proszącego się aż o eksplorację rowerem. Właściciel winnicy, Krzysztof Fedorowicz, wita mnie przed domem. Gdy rozmawiamy, bezwiednie przesuwa palcami po liściach winorośli, a jego wzrok omiata rzędy krzewów, oceniając ich stan i kondycje.

Winnica Miłosz prowadzona przez Krzysztofa Fedorowicza to jeden z jaśniejszych punktów na lubuskim szlaku wina

Od białego, przez różowe, do czerwonego - lubuski szlak wina oferuje cały przekrój trunków.

Jeszcze na przełomie XIX i XX w. w tym regionie było ponad 750 ha upraw winorośli – mówi, nawiązując do historii lubuskiego winiarstwa. – To nasza tradycja. A bez niej trudno robić dobre wino.

Efekty jego pracy czekają w kamiennej piwniczce. W smukłych butelkach kryje się Milena, biały trunek ze szczepów traminer, muller thurgau i devin, lekki, o dość solidnej kwasowości, z zupełnie szczątkowym cukrem resztkowym. Jest też pinot noir o jasnoczerwonej barwie, kuszący nutami poziomek, malin, leśnej ściółki, konfitur, a nawet żywicy (wino to idealne pasuje do przyrządzonych przez żonę gospodarza ślimaków z Łazu, których można spróbować odwiedzając winnicę).

Popijając je, patrzę na lekko nachylony stok z rzędami winorośli, nitkę Odry na horyzoncie, drewnianą chatę z przytuloną piwniczką i nie mogę pozbyć się wrażenia, że tutejsze wina rodzą się w otoczeniu równie pięknym jak Toskania czy Umbria. A przy tym są zadziwiająco różnorodne. W lubuskich winnicach powstają bowiem trunki z kilkudziesięciu różnych szczepów, często bardzo odmienne stylistycznie.

Zdaje się, że każdy z tutejszych winiarzy ma własny pomysł na wino. Fedorowicz tworzy dziś jedne z lepszych polskich trunków, ale z ujmującą szczerością przyznaje, że nadal się uczy i że zdarza mu się popełniać błędy. Nie każdy rocznik jest równie udany. Wciąż jednak próbuje, czego dowodem jest pierwsze w lubuskim wino musujące, które winnica wyprodukowała metodą tradycyjną, według której powstają szampany.

Na pożegnanie, oprócz butelki wina mój gospodarz wręcza mi napisaną przez siebie powieść, uśmiechając się przy tym trochę nieśmiało. Wino i literatura, myślę, czyż może być lepsze połączenie?

Michał Głombiowski

Autor: Michał Obst Głombiowski

Dziennikarz National Geographic Traveler, podróżnik, autor kilkuset artykułów publikowanych m.in. w NG Traveler, Podróżach, Onecie, Wprost, Gazecie Wyborczej, Polityce.   Pisarz. Laureat Nagrody Magellana za "najlepszą książkę podróżniczą 2013". W tym roku ukazała się jego najnowsza publikacja: "Zaklęcie podróżne - Kreta od kuchni", będąca efektem półrocznego pobytu na Krecie.

Tags

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

One Thought on “Lubuskie – Rozkosz w kieliszku”