10 miesięcy temu

Nie zatrzymuj się – wieczne życie na Krecie – Grecja

Ta staruszka daje lekcję, po którą musiałem przyjechać aż na sam kraniec greckiej ziemi. Pokazuje, w jaki sposób aktywność, konsekwencja i upór określają ramy twojego życia.


Krok po kroku, jedno po drugim. Czynności, które trzeba po prostu wykonać. Widok dziewięćdziesięcioletniej kobiety przemierzającej dziarsko żwirowane alejki wokół rodzinnego pensjonatu na Krecie, w którym się zatrzymałem, dodaje otuchy.

Patrzę na nią codziennie, trzymając chłodny kieliszek retsiny w dłoni i kryjąc się w cieniu na balkonie. Gdy siadam wygodnie na krześle, zmęczony upływającym dniem, odruchowo szukam jej wzrokiem, nie mogąc uwierzyć, że ta kobieta wciąż jest w ruchu. Jakimś cudem nie zaprząta sobie myśli celowością swych działań, a przecież może umrzeć nawet i dziś popołudniu i świat jakoś poradzi sobie bez jej troskliwej ręki pielęgnującej gałązki drzew oliwnych lub upychającej uschłe figowe liście do plastikowej torby. Niewątpliwie musi zdawać sobie z tego sprawę, co nie skłania jej jednak do myśli, że równie dobrze mogłaby wypełniać swój kurczący się czas siedząc wygodnie w fotelu. Być może jednak wtedy dawno by już jej tu nie było.

Gdy w ciągu dnia gawędzę z Despiną – właścicielką tego przybytku – stojąc pomiędzy dźgającymi niebo palmami i narzekając na codzienny stres, kryzys gospodarczy, obmierzłych polityków, niepewną przyszłość, jej matka mija nas,nawet na chwilę nie przystając. Obdarza nas leciutkim uśmiechem i bez słowa zmierza ku celom, które wyznaczyła sobie na ten dzień.

Stąpa uważnie na nieco pałąkowatych nogach, trzymając w kościstych dłoniach motykę, nożyk lub wiadro. Dziewięćdziesiąt lat na karku, nieco wyblakłe oczy, zaczesane do tyłu szare włosy, które nie do końca poddały się siwiźnie. Odprowadzamy ją wzrokiem, milknąc na chwilę, trochę zawstydzeni naszą litanią skarg na świat. Ta kobieta ignoruje własny wiek, i kruchość nie marnując sił na zbędne gadanie.

– Nie potrafi usiedzieć dłużej niż pięć minut – mówi po chwili Despina. – Jest niemożliwa.

Jej matka wydaje się być wyjęta spod władania czasu. Porusza się według sobie tylko znanego planu, wykonując czynności, których potrzebuje, by trwać, a chwile odpoczynku trwają krócej niż wzięcie głębokiego oddechu.

Obserwując ją, dostaję darmową lekcję, po którą musiałem przyjechać aż na sam kraniec greckiej ziemi. Na własne oczy widzę, w jaki sposób aktywność, konsekwencja i upór określają ramy twojego życia. Nawet jeżeli tylko sprzątasz przydomowy ogródek, rób to dobrze i z należytą uwagą, zdaje się mówić ta staruszka.

Płynie pomiędzy oliwnymi drzewami, schyla wyprostowane plecy wyrywając z wyschniętej ziemi chwasty, porzuca na alejce znoszone buty, które przeszkadzają jej w pracy, a ja mam wrażenie, że rzeczywistość wokół niej znika, ogranicza się do tych kilku roślin, drzew i precyzyjnie określonego zamysłu, który zajmuje jej myśli. Jej długie życie, utrata męża, którego serce nie sprostało wyzwaniom codzienności, rodzinne katastrofy i wzloty, przeszłość i przyszłość rozpływają się odsunięte na bok, pozbawione znaczenia. Ruch oznacza życie.

Matka Despiny wie, co robi, nigdy się nie zatrzymując.



 

Tekst: Michał Obst Głombiowski

Dziennikarz National Geographic Traveler, podróżnik, autor kilkuset artykułów publikowanych m.in. w NG Traveler, Podróżach, Onecie, Wprost, Gazecie Wyborczej, Polityce.   Pisarz. Laureat Nagrody Magellana za "najlepszą książkę podróżniczą 2013". W tym roku ukazała się jego najnowsza publikacja: "Zaklęcie podróżne - Kreta od kuchni", będąca efektem półrocznego pobytu na Krecie.

Tags

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *