5 lat temu

Kilka powodów, dla których nurkowanie jest jak seks

Nie bardzo wiem, dlaczego o tym nie pomyślałem. Wszak moneta wrzucona do wody, ląduje na dnie. Czemu ze mną miałoby być inaczej?
[dropcap]Sylwetka lekko wisząca w głębinie, delikatne ruchy zapewniające panowanie nad podwodnym światem, miłe uczucie nieważkości.[/dropcap]Tak mniej więcej wyobrażałem sobie nurkowanie.

Akurat.

Wypuszczasz powietrze z kamizelki i powoli zatapiasz się w wodzie. W pionie lub poziomie. Zostawiasz tyle powietrza, by na pożądanej głębokości zawisnąć w toni. Tyle teorii. Jedno z moich pierwszych zanurzeń podczas kursu OWD na Lanzarote skończyłem wirując bezradnie z każdym ruchem wody, rzucany niczym zrolowany dywan na pace ciężarówki pokonującej pośpiesznie zakręty. A więc tak to wygląda – zdążyłem sobie jeszcze pomyśleć, zanim wylądowałem na dnie, leżąc na plecach i mojej życiodajnej butli. Przez chwilę bezładnie wymachiwałem rękoma, niczym przewrócony żuk. Nawet się nie zdenerwowałem, wiedząc, że pod czujnym okiem J.Z. nic mi nie grozi, wylegiwanie się na plecach na piaszczystym dnie nie jest jednak najlepszym sposobem na efektywne nurkowanie.

Próby uzyskania neutralnej pływalności mogą doprowadzić do wściekłości, zwłaszcza, gdy nurkowie przed tobą wiszą sobie od niechcenia w wodzie, wykonując tylko co jakiś czas jakiś ledwo zauważalny ruch płetwami. Ty tymczasem zamiast płynąć przed siebie, w zupełnie niezamierzony sposób kierujesz się właśnie ku powierzchni, widząc poniżej oddalające się postacie twoich towarzyszy i J.Z., która podejmuje właśnie decyzję, czy już ściągnąć cię z powrotem bliżej dna, czy jednak poradzisz sobie jakoś sam.

Wolę już przesadzić w drugą stronę, ryć brzuchem po piachu, pozwalając ciału stać się nieznośnie ciężkim. Mącenie w ten sposób wody nie jest jednak czymś, za czym przepadają twoi nurkowi towarzysze, mający nadzieję zobaczyć coś więcej niż tonę piachu wirującą w morzu.

J.Z. twierdziła, że to normalne. Że za moment się nauczę. Niespecjalnie jej wierzyłem.

Dzień później, gdy wyszliśmy z wody spojrzała na mnie. – Pamiętasz, jak zaczynałeś i nie mogłeś złapać pływalności?

Przez moment nie wiedziałem, o czym mówi. Później pomyślałem o naszym ostatnim nurkowaniu. Czasem ktoś musi ci pokazać, że jakoś przesz do przodu, bo sam możesz to przeoczyć. Trudno o inne zajęcie, w którym tak szybko jak w nurkowaniu nabywasz umiejętności. nurkowanie-seks

Wciąż mi się to zdarza, wciąż potrafię oddalić się pospiesznie ku powierzchni, nie mając zupełnie takiego zamiaru, wciąż zdarza mi się zaryć w dnie, płosząc zakopane w nim płaszczki, które, gdyby miały tylko czym, wygrażałyby mi zapewne ze złością.

Znam już jednak to uczucie, kiedy choć przez moment udaje ci się złapać idealny rytm, płynąc lekko i bez wysiłku, a cały świat przestaje cokolwiek ważyć.

J.Z. obiecała mi, że – jeżeli tylko nie przestanę nurkować – będzie mi się to przytrafiać coraz częściej.

Tym razem, jej wierzę.

Autor: Michał Obst Głombiowski

Dziennikarz National Geographic Traveler, podróżnik, autor kilkuset artykułów publikowanych m.in. w NG Traveler, Podróżach, Onecie, Wprost, Gazecie Wyborczej, Polityce.   Pisarz. Laureat Nagrody Magellana za "najlepszą książkę podróżniczą 2013". W tym roku ukazała się jego najnowsza publikacja: "Zaklęcie podróżne - Kreta od kuchni", będąca efektem półrocznego pobytu na Krecie.

Tags

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *