3 lata temu

Lampy na Rok Małpy

Lubię tą panującą w chińskich świątyniach atmosferę nabożności przeplatającą się z codziennością, gwarem i nieustannym myśleniem o pieniądzach.

Kilka słów modlitwy, a potem wróżby, mające rozświetlić niepewną przyszłość, pokazać, który interes jest warty wysiłku, a która miłość ma szansę przynieść szczęście (i pieniądze). W oparach dymu z kadzideł Chińczycy milkną na moment w modlitewnym skupieniu, by po chwili już prowadzić między sobą jakieś dyskusje wprost do ucha i wybuchać stłumionym śmiechem.

Myślę dziś o tych miejscach, bo mamy przecież dzień chińskiego Nowego Roku, świat wkracza w niego pod znakiem Małpy, bystrego, trochę wścibskiego zwierzęcia, pozostawiając za sobą czas Kozy, która owszem i sympatyczna, ale brak jej nieco wyobraźni, przez co czasem ładuje się w kłopoty.

O symbolice nadchodzącego roku rozmawiał z Natalią Ożegalską z Instytutu Konfucjusza na Uniwersytecie Jagiellońskim mój redakcyjny kolega Michał Cessanis, więc po szczegóły odsyłam na jego blog – klikajcie tutaj. Tu powiem tylko, że zdaniem Chińczyków ten rok będzie okresem wielu pozytywnych zmian, bo małpa – choć nie stroni od figli – jest zwierzęciem mądrym i przynoszącym wiele energii. Małpa oddziaływuje i to pozytywnie na na wszystkie znaki chińskiego zodiaku – zapewnia Natalia Ożegalska. –  To więc najlepszy rok, by ruszyć w podróż życia, zmienić na lepsze swoje życie, działać i dokształcać się. Warto to chyba wziąć sobie do serca. By nie było zbyt pięknie, rok Małpy przynosi też pewne zagrożenia, o których dowiecie się z rozmowy Michała.

Morze ludzi, gwar, nieustający harmider, krzykliwe barwy są immanentną częścią obchodów nowego roku, jak i codziennej przestrzeni chińskich świątyń. Przebywanie w nich potrafi wprowadzić w dobry nastrój. Mam z nich sporo zdjęć i za tydzień pojawi się z pewnością jedno z nich, oddające trochę ich specyfikę. Dziś jednak – z okazji Nowego Roku – bardzo prosty i czytelny kadr. To zdjęcie zrobiłem w patio zabytkowej świątyni korzystając z ładnego naturalnego światła, które docierało pod dach, na którym zawieszono lampy. Był lekko pochmurny dzień i wszystkie ostre cienie i silne kontrasty zostały w cudowny sposób przygaszone.

To zdjęcie mówi w zasadzie wszystko. Są w nim tysiące rowerów, opium palone w ciemnych pomieszczeniach, sklepiki pełne dokładnie wszystkiego, hutongi, makaron sojowy, pieczona kaczka, serdeczne, ale kryjące bezradność uśmiechy, rosół z kulkami rybnymi, plastikowe piosenki, morze betonu, rozmach i co tylko zechcecie innego.

Patrząc na nie, nie sposób myśleć o innym kraju, innej kulturze, innym języku: to fotograficzny symbol Chin.

china

ISO 200; 1/125 sek.; f/7.1; 70 mm (dla matrycy DX)

Autor: Michał Obst Głombiowski

Dziennikarz National Geographic Traveler, podróżnik, autor kilkuset artykułów publikowanych m.in. w NG Traveler, Podróżach, Onecie, Wprost, Gazecie Wyborczej, Polityce.   Pisarz. Laureat Nagrody Magellana za "najlepszą książkę podróżniczą 2013". W tym roku ukazała się jego najnowsza publikacja: "Zaklęcie podróżne - Kreta od kuchni", będąca efektem półrocznego pobytu na Krecie.

Tags

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *