3 lata temu

Mizar w Bohonikach – Szlak Tatarski

Widząc ten półksiężyc, ucieszyłem się, że w Polsce wciąż są jeszcze cmentarze, na których pojawia się coś więcej niż krzyż

Wieczorem w Bohonikach było cicho, a ciepłe letnie powietrze stygło, nabierając powoli wilgoci. Wyszliśmy z domu pielgrzyma, podkradając po drodze kilka ogórków przygotowanych w kuchni do kiszenia, minęliśmy drewniany meczet i poszliśmy pełną traw ścieżką, otoczoną wysokimi drzewami i prowadzącą wprost do mizaru – muzułmańskiego cmentarza.

Podlasie to miejsce pełne tatarskich historii. Szlak tatarski zahacza o meczety w Bohonikach i Kruszynianiach, znaczy wsie tatarską kuchnią, nieco rozpływająca się już pod turystycznym naporem i przyciąga co roku wiernych na obchody Ramadan-Bajram, pierwszego dnia ramadanu oraz Kurban Bajram, muzułmańskie Święto Ofiarowania. W Bohonikach pojawiają się wtedy tatarskie rodziny i tłoczą się w meczecie, otuleni nocną ciszą.

Tutejszy mizar to największy muzułmański cmentarz w Polsce, z najstarszym zachowanym nagrobkiem z 1786 roku. Jeden z ważniejszych punktów podlaskiego szlaku tatarskiego. Wszystkie mogiły patrzą wprost na wschód, prawym bokiem kierując się ku Mekce, tak by dusza zmarłego, opuszczająca grób od prawicy, mogła od razu się tam udać.

Trawy szeleściły pomiędzy nogami. Chodziliśmy obok nagrobków bez pośpiechu, wiedząc, że mamy dużo czasu, a noc spędzimy patrząc na ludzi przybywających na Ramadan-Bajram.

Myślałem o tym, jak zrobić zdjęcie tego miejsca, by oddać jego charakter i całego tatarskiego szlaku. Uchwycić ciszę między sosnami i panujący tu spokój. Nazwiska na mogiłach były polskie, niektóre pisane były cyrylicą. Dla kogoś, kto nie znał kontekstu, niewiele mówiły. Wychodząc, zobaczyłem jednak na bramie muzułmański półksiężyc. Pachniał metalem i chłodem. Ucieszyłem się, że w Polsce wciąż są jeszcze cmentarze, na których pojawia się coś więcej niż krzyż. Ten półksiężyc wiele mówił. Poczekałem, aż obleje go tylne, wieczorne światło. Nabrał miękkości i mniej wyrazistych konturów. Ogniskowa 60 mm pozwoliła rozmyć tło, tak, by emblemat był dobrze widoczny, ale sosny były wciąż rozpoznawalne. Miałem wszystko, co chciałem – muzułmański szczegół, nastrojowe światło i polskie drzewa.

Szlak tatarski wiedzie m.in. przez Bohoniki i Kruszyniany

ISO-100; 1/400 sek.; f/7.1; 60 mm (dla matrycy DX)

Autor: Michał Obst Głombiowski

Dziennikarz National Geographic Traveler, podróżnik, autor kilkuset artykułów publikowanych m.in. w NG Traveler, Podróżach, Onecie, Wprost, Gazecie Wyborczej, Polityce.   Pisarz. Laureat Nagrody Magellana za "najlepszą książkę podróżniczą 2013". W tym roku ukazała się jego najnowsza publikacja: "Zaklęcie podróżne - Kreta od kuchni", będąca efektem półrocznego pobytu na Krecie.

Tags

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *