Wpisy oznaczone ‘gwatemala’

Latawce dla zmarłych

środa, 2 Listopad 2011

Ogromne latawce, rodzinne spotkania, sporo alkoholu, dusze umarłych wędrujące po domach. Święto Zmarłych w Gwatemali. Piszę o nim dla Wyborczej (ostatnie weekendowe wydanie), do poczytania na blogu oraz na gazeta.pl

Powietrzni posłańcy

środa, 2 Listopad 2011

Michał Głombiowski, Gazeta Wyborcza 31.10.2011 Na jeden dzień w roku dusze zmarłych powracają na ziemię. By wskazać im drogę, mieszkańcy Santiago Sacatepéquez wypuszczają w powietrze barwne latawce Bambus musi być prosty, o odpowiedniej grubości, wytrzymały i elastyczny. Mężczyźni z uwagą oglądają przywiezione znad wybrzeża naręcza drągów. Pukają w nie palcami, unoszą w górę, oceniając kształt, [...]

Trochę szczęścia

poniedziałek, 11 Lipiec 2011

- To rywalizacja gangów. Czasem to się  zdarza – wyjaśnił człowiek w słomkowym kapeluszu, siedzący obok nas w autobusie. Opowiedziałem mu jak godzinę wcześniej, gdy staliśmy jeszcze w Chichi, a silnik pojazdu pracował, ayudante, który wcześniej rozmawiał na zewnątrz ze stłoczonymi w grupkę innymi przewoźnikami, wpadł nagle z hałasem do autobusu i gdzieś zza fotela [...]

Słońce i krzyż

niedziela, 31 Październik 2010

Huk petardy. Głuchy, suchy trzask rozrywający powietrze. Lub dla odmiany przeciągły świst. Od samego świtu. Wyjrzeliśmy za okno. Porośnięte gęsto drzewami wzgórza przykrywała lekka mgiełka. Nie było zbyt ciepło. Chichicastenango leży zbyt wysoko w górach, by w październiku czy listopadzie mogło tu być ciepło. Nie śpieszyło mi się pod prysznic. Wiedziałem, że w najlepszym razie [...]

Mi amigo

poniedziałek, 23 Listopad 2009

W Ameryce Środkowej można być czyimś amigo zaraz przy pierwszym spotkaniu, ale zwykle nie jest to zbyt wiele warte. Jest się więc przyjacielem pucybuta kręcącego się po głównym placu miasta, jest się przyjacielem kelnera, który zaprasza do restauracji, można być też amigo dla Indianek sprzedających na ulicy swoje derki, koce, bluzy i kolorowe bransoletki. To jednak [...]

Chicken busem po Gwatemali

piątek, 20 Listopad 2009

Michał Głombiowski, Rzeczpospolita 20-11-2009 Maximon ma na sobie kolorowe apaszki oraz czarny kapelusz i trzyma cygaro w ustach. Jego spojrzenie jest trochę beznamiętne. Choć mierzy zaledwie metr wysokości, ma ogromną moc. Indianie z Santiago de Atitlan, niewielkiej wioski na południu Gwatemali, przychodzą do swego bóstwa, Maximona (czyt. Maszimona), modlić się, prosić o radę, przychylność lub [...]

Sygnowano: Michał Głombiowski