Wpisy oznaczone ‘kawiarnia’

Bicerin pieści wybrankę

sobota, 11 Luty 2012

Piętnaście centesimi to nie były żadne pieniądze. Miał je każdy, nawet ten, który przyjeżdżał do Turynu z okolicznych wiosek, by sprzedać na targu trochę jajek i oliwę lub przybywał do miasta z wypiekami na twarzy i spuszczoną głową załatwić kilka spraw, które w końcu, ile by się tego nie odwlekało, trzeba załatwić. Mieli też je [...]

Piękna starość

niedziela, 11 Wrzesień 2011

Grube cygaro między palcami, bursztynowy drink w szerokiej szklance, wino nalane do kieliszka. Przedpołudniowe godziny mijały powoli, w całkowitym spokoju. Kilka łyków alkoholu, parę wersów artykułu w porannym wydaniu gazety, trochę zdań wymienionych między sobą. Hiszpańscy emeryci są piękni. Starość im nie szkodzi w żaden sposób, im więcej lat mają, tym bardziej eleganccy się stają. [...]

Noc na lotnisku

niedziela, 3 Lipiec 2011

Usłyszałem jak podjeżdża z tyłu, więc musiało być już późno. Niezależnie od kraju, zawsze pojawiali się późno, zwykle po północy, gdy hol lotniska jest już prawie pusty, a pomiędzy odlotami kilka godzin przerwy. Manewrował swoim pojazdem do czyszczenia podłogi sprawnie, omijając o kilka centymetrów ławki i kosze na śmieci. Wylot mieliśmy jakoś po szóstej, za [...]

Twarze Syrii

środa, 27 Styczeń 2010

Zdjęcia to poważna sprawa. Aparat patrzy ci w twarz. Niecodziennie widzisz przed sobą połyskujące szkło obiektywu. Niecodziennie ktoś robi zdjęcie akurat tobie. Potem zobaczą je inni, w różnych krajach. Daleko od domu. Twoja twarz powędruje w świat. To nie przelewki. Starasz się być poważny, chcesz dobrze wyjść. Patrzysz z uwagą w aparat. Przyjezdni naciskają spust [...]

Gdy czas nadejdzie

sobota, 3 Październik 2009

Gdy przechodził z tyłu, czułem na plecach gorące powietrze unoszące się z blaszanego piecyka z rozgrzanymi węglami. Piliśmy herbatę, a on kręcił się pomiędzy stolikami, chwytał węgle metalowymi szczypcami i dokładał klientom do cybuchów fajek wodnych. Tytoń pachniał mocno, trochę słodkawo i zachęcająco. Być może w Damaszku fajki wodne są nawet popularniejsze niż same kawiarnie, [...]

Gdy miasto jest twoje

poniedziałek, 17 Sierpień 2009

Leżeliśmy na ziemi, patrzyłem na czubki sosen nade mną i myślałem o Trieście. Było już ciemno, jeszcze nie tak, by powiedzieć, że jest noc, ale już z pewnością nie był to dzień. Można było patrzeć na gwiazdy, a gdy było się cierpliwym zawsze dostrzegło się jakiegoś satelitę. Zawsze leciały ze wschodu na zachód swoim jednostajnym [...]

Drugie piętro Joyce’a

niedziela, 16 Sierpień 2009

Najłatwiej jest oczywiście trafić na Via San Nicolo 30 i 32. Wystarczy skręcić w którąkolwiek uliczkę odchodzącą na północny-wschód od Canal Grande i przejść zaledwie kawałek, by być na miejscu. Gdy stoi się na San Nicolo plecami do morza, numery 30 i 32 będą po lewej stronie. Uliczka, jak całe stare centrum Triestu, jest zamknięta [...]

Stolik

piątek, 24 Kwiecień 2009

Zostawiłem te wszystkie garnki, kolorowe naczynia, ceramiczne talerze, stosy przypraw, skórzane torby, fajki wodne i nikomu niepotrzebne drobiazgi i odbiłem w lewo. Ucichły nawoływania handlarzy i z daleka zobaczyłem tą małą knajpkę, w której byli sami Arabowie i kilku z nich paliło sziszę. Dziś było naprawdę ciepło i poszukałem dobrze ocienionego stolika. Nie było tu [...]

Miasto, które dźwignęło się z ruin

niedziela, 5 Kwiecień 2009

Michał Głombiowski 12-06-2008, Rzeczpospolita Vijećnica – budynek ratusza w Sarajewie jest imponujący. Ogromny gmach w stylu neoorientalnym, pomarańczowo-żółta elewacja, mauretańskie kolumny i łuki, ozdobniki na dachu. Majestatyczny i oryginalny. Gdy podejdzie się bliżej, zachwyt ustępuje jednak niedowierzaniu. Dopiero wtedy zauważa się okna zabite deskami, spalone framugi, odpadający tynk i ściany poznaczone śladami kul i pocisków. [...]

Albania – migawki z życia

niedziela, 5 Kwiecień 2009

Michał Głombiowski, Globtroter nr 18 (19) 2008 III Nieustannie trwa koncert klaksonów, mrugają światła dające znaki, ostrzegające, dziękujące, wymuszające. Ruch może się tu odbywać tylko dzięki tej ciągłej sygnalizacji, bo nie istnieją tu żadne inne zasady i przepisy. Liczy się tylko to, by jakoś jechać i nie zostać wykluczonym, wypchniętym gdzieś poza nawias. W Velipoje [...]

Sygnowano: Michał Głombiowski