Wpisy oznaczone ‘kelner’

Bicerin pieści wybrankę

sobota, 11 Luty 2012

Piętnaście centesimi to nie były żadne pieniądze. Miał je każdy, nawet ten, który przyjeżdżał do Turynu z okolicznych wiosek, by sprzedać na targu trochę jajek i oliwę lub przybywał do miasta z wypiekami na twarzy i spuszczoną głową załatwić kilka spraw, które w końcu, ile by się tego nie odwlekało, trzeba załatwić. Mieli też je [...]

Nad talerzem garbanzos

niedziela, 12 Czerwiec 2011

Niełatwo znaleźć w Sevilli miejsce, w którym można coś zjeść i czuć się u siebie. Nie jest łatwo, gdy jest się nie stąd i na poznanie miasta ma się zaledwie kilka dni, tydzień, czy dwa. Można oczywiście pójść do któregoś z lokali na placu tuż obok katedry, to najłatwiejsze i zawsze można tam liczyć na [...]

Mi amigo

poniedziałek, 23 Listopad 2009

W Ameryce Środkowej można być czyimś amigo zaraz przy pierwszym spotkaniu, ale zwykle nie jest to zbyt wiele warte. Jest się więc przyjacielem pucybuta kręcącego się po głównym placu miasta, jest się przyjacielem kelnera, który zaprasza do restauracji, można być też amigo dla Indianek sprzedających na ulicy swoje derki, koce, bluzy i kolorowe bransoletki. To jednak [...]

Ucho w dłoni

czwartek, 23 Lipiec 2009

Prawie wszystkie miały poobcinane uszy, jedno lub dwa, ich szczątki sterczały z głów niemrawo, sztywne i poszarpane. Kilka było obciętych solidnie, tuż przy nasadzie, ale większość ścięto w pośpiechu, chaotycznie, być może jednym ruchem, zanim jeszcze pełne adrenaliny serce uspokoiło swój rytm, a wiwatujący tłum choć nieznacznie ucichł. Z pewnością te zakrwawione końcówki uszów, których tu [...]

Tunezja pachnie chlebem

piątek, 26 Czerwiec 2009

Michał Głombiowski, Rzeczpospolita 26-06-2009 Kij kilka razy uderza w pokrytą kaflami studnię. To znak. Wielbłąd rusza. Z każdym jego krokiem naczynie napełnia się świętą wodą. Pij – zachęca stojący obok mnie starszy mężczyzna. – To woda dobra dla wszystkich, dla muzułmanów i dla chrześcijan. Studnia Bir Barouta w Kairuanie w północnej Tunezji jest głęboka na [...]

Albania – migawki z życia

niedziela, 5 Kwiecień 2009

Michał Głombiowski, Globtroter nr 18 (19) 2008 III Nieustannie trwa koncert klaksonów, mrugają światła dające znaki, ostrzegające, dziękujące, wymuszające. Ruch może się tu odbywać tylko dzięki tej ciągłej sygnalizacji, bo nie istnieją tu żadne inne zasady i przepisy. Liczy się tylko to, by jakoś jechać i nie zostać wykluczonym, wypchniętym gdzieś poza nawias. W Velipoje [...]

Sygnowano: Michał Głombiowski