2 miesiące temu

Tygodnik #07

Przeważająca część publikowanych w internecie filmów kręconych przez podróżników jest śmiertelnie nudna.

– To film o niczym – powiedział R., gdy rozmawialiśmy o filmach podróżniczych, a ponieważ R. jest filmowcem, nie mogłem się z nim nie zgodzić.

Przeważająca część publikowanych w internecie filmów kręconych przez podróżników jest śmiertelnie nudna. Bliźniaczo do siebie podobna. Często perfekcyjna technicznie, ale nic ponadto. Nie mogłem dojść, czego tym filmom brakuje, ale R. siedzący już w branży filmowej od jakiegoś czasu, wiedział to od razu.

Tam nie ma żadnej historii, żadnej opowieści – wyjaśnił. – Zlepek atrakcyjnych wizualnie obrazków, które w ogóle się ze sobą nie łączą.

Oglądałem właśnie filmik jednego z bardziej poczytnych blogerów podróżniczych w Polsce, plon jego wyjazdu do Czarnogóry. Milion szybko ciętych kadrów z różnych miejsc kraju. Sporo ujęć z drona. Wysycone barwy. Najazdy kamery. Zwolnienia i przyspieszenia.

I zero historii.

Jesteśmy wychowani na opowieściach. Słuchamy ich od tysięcy lat. Tylko one potrafią nas zainteresować. Historie, zdarzenia, detale, ciągłość.

Na tym polega pisanie – na snuciu opowieści. Na tym polega fotografowanie – na tworzeniu obrazkowej historii (redaktorzy National Geographic zawsze podkreślają, że do publikacji w piśmie nie wystarczą dobre pojedyncze zdjęcia, potrzebna jest seria zdjęć tworzących reportaż). Na tym też polega zapewne kręcenie filmów – na pokazaniu fragmentu świata, w którym coś się dzieje. Narracja. To jej potrzebujemy.

Tymczasem toniemy w milionach obrazów o niczym. W ładnych kadrach. Nie piszę tego jako autor filmów, bo ich nie kręcę i zapewne nie potrafiłbym tego zrobić lepiej niż internetowi twórcy, o których wspominam. Patrzę z pozycji widza. 

Tkwimy po uszy w naśladownictwu. Powielaniu. Zachłyśnięciu się technologią. Już nawet co drugi teledysk ma bardziej rozbudowaną historię niż filmiki podróżników. Zjadamy własny ogon.

***

– Po prostu słucham miejsc – mówi Gordon Hempton w filmie Being Hear. – Staram się być coraz lepszym słuchaczem.

Gordon, bohater ponad 9 minutowego filmu, zajmuje się nagrywaniem otaczającego go świata. Od 35 lat wsłuchuje się w niego z uwagą. Nie spieszy. Skupia na detalach. To bardzo bliskie mi podejście.

Czy takie zajęcie może wpłynąć na całe życie? Czy słuchając możesz stać się innym człowiekiem?

– Po prostu słuchaj – mówi Gordon.

To piękny film. I jest w nim prawdziwa historia.

***

Gdy najdzie mnie ochota, patrzę na kawki, które wykorzystały skruszałe otwory wentylacyjne w pobliskim bloku i przeciskając się przez nie, urządziły sobie na stropodachu własną przestrzeń na wychowanie potomstwa.

Przylatują ładnym harmonijnym łukiem, celując prosto do sekretnych wejść i znikają wewnątrz, by pojawić się za jakiś czas z powrotem. 

Myślę, że mało kto je widzi. Są tuż obok, będąc jednak trochę niewidzialnymi. Żyją razem z nami, ludźmi, ale nie zwracają na nas większej uwagi niż to potrzebne. To równoległa rzeczywistość, z którą jesteśmy sklejeni, ale na co dzień w niej nie uczestniczmy. 

Są blisko, będąc równocześnie daleko. To trochę jak wtedy, gdy ktoś, kto jest dla ciebie ważny mieszka gdzieś w innym miejscu. Znasz go, obserwujesz jego życie, ale nie możesz w nim uczestniczyć. 

Czasem jednak przecież wystarczy ciut uwagi, odrobina wolnego czasu, by siąść i patrzeć, jak kawki wlatują do otworów w murze domu. Czasem wystarczy kilka godzin i trochę uporu, by to, co odległe, stało się na moment bliskie. 

Tekst: Michał Obst Głombiowski

Dziennikarz National Geographic Traveler, podróżnik, autor kilkuset artykułów publikowanych m.in. w NG Traveler, Podróżach, Onecie, Wprost, Gazecie Wyborczej, Polityce.   Pisarz. Laureat Nagrody Magellana za "najlepszą książkę podróżniczą 2013". W tym roku ukazała się jego najnowsza publikacja: "Zaklęcie podróżne - Kreta od kuchni", będąca efektem półrocznego pobytu na Krecie.

Tags

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *