2 miesiące temu

Tygodnik #11

Na godzinę straciłem wzrok

Któregoś dnia idziesz po chodniku lub wysiadasz z samochodu i nagle, w jednej chwili, okazuje się, że to już tu jest.

Jesień.

Jest połowa sierpnia, wokół nie ma żadnych jej śladów, powietrze jest ciepłe, liście nadal zielone, a rowerzystki przejeżdżają obok na stylowych jednośladach w zwiewnych sukienkach i z uśmiechem na twarzy.

Wiesz jednak, że się nie mylisz. Coś się już zmieniło. Jesień jest już obok. 

Lubię to uczucie, choć zawsze rodzi ono także falę gęstej nostalgii, a od niej blisko już do melancholii. Te uczucia są jednak wspólne nam wszystkim, bardziej lub mniej, łączą nas jednak w jedno plemię stojące ramię w ramię. Gdy ktoś powie: czuć już jesień, rozumiesz go do samej głębi, dzieląc doświadczenie wspólnego, choć przecież osobnego życia. 

Jest w tym pojawiającym się co roku uczuciu coś niezmiennego, obecnego w nas od zawsze. Jakby było ono znakiem, że sama istota naszego życia pozostaje nienaruszalna, że jesteśmy blisko siebie, nawet, gdy zdaje się, że jest inaczej.

***

Wejście do pomieszczeń Niewidzialnej Wystawy jest wpadnięciem w czerń absolutną. Przekroczyłem próg jasności i mroku bez obaw, co mnie samego trochę zdziwiło,  a z każdą minutą ta podróż stawała się coraz bardziej wciągająca. 

Na godzinę straciliśmy wzrok. Wyciemnione pomieszczenia zgasiły w jednym momencie najważniejszy z narządów, którym na co dzień się posługujemy. Towarzyszył nam niedowidzący przewodnik, który na te sześćdziesiąt minut, mimo uszkodzenia wzroku, górował nad nami na każdym kroku.

Trzymając się ściany, wędrowaliśmy po pomieszczeniach imitujących pokój, ulicę, las, drewnianą chatkę, muzealną salę, bar… Zdani na własne ręce i wyobraźnię, która starała się wypełnić czymś otaczającą nas plamę ciemności. 

Ta wędrówka zmusiła moje zmysły do szaleńczej pracy. Słuch wyłapujący szmer stóp, głosy, chrząknięcia, oddech muskający niespodziewanie moje ucho. Palce rąk odtwarzające kształty napotkanych przedmiotów, badające ich powierzchnię, anektujące przestrzeń wokół. Nagłe zderzenia, testowanie dystansu, igranie z pojęciem blisko-daleko. Dłoń uciekająca do przodu. Niespodziewane dotknięcia, pełne skrępowania przeprosiny, trochę śmiechu, chłód skóry, chropowatość materiału ubrania.

Byłem ślepy, ale ani przez moment nie poczułem się samotny, głównie dzięki obecności naszego niedowidzącego przewodnika i zmysłowi węchu. Wyniósł mnie on nagle na jakieś zadziwiające wyżyny, każąc spijać każdą cząsteczkę otaczającego mnie zapachu, który stał się wskazówką, w którą stronę mam podążać. 

W tej zupełnej ciemności okazało się jednak, że od samotności może dzielić zaledwie krok. Czułem jej bliskość, gdy dźwięki się oddalały, a moja ręka bezradnie krążyła w przestrzeni. Dojmująca pustka czaiła się tuż obok. Rozbić ją może jedynie obecność kogoś bliskiego. 

***

Nie powinno się przegapiać smaku espresso, bo jego gorzko-słodka nuta ma przecież moc zatrzymania na chwilę biegu świata. Kilka łyków, które mogą unieważnić wszystko, co dzieje się wokoło. 

Czasem jednak mi się to zdarza, gubię uważność, bo nie wszystko mogę pomieścić w dłoni. Jak tego jednego popołudnia, gdy czas już się kurczył, a głowa wypełniona była dziesiątkami obrazów, doznań i smaków – minutami tworzącymi nie tak jeszcze odległą przeszłość.

Cóż jednak począć, gdy iskra rozpala się nagle i niespodziewanie, rozmowa zaczyna płynąć łapczywie, kartki notesu furkoczą próbując ujawnić to, co ważne i kiedyś na nich zapisane, a kolejne chwile układają się w całość, której nie chcesz za nic zburzyć. Wtedy po prostu nie wszystko ma szansę się zmieścić, kierujesz uwagę na to, co najważniejsze i na koniec ledwo odnotowujesz fakt spłynięcia kawy po twoim języku.

Nie lubię zanadto pośpiechu, jestem z tych, którzy wolą rozciągać czas w nieskończoność. Jego kurczący się zapas może jednak sprawić, że wszystko nabiera wyrazistości, a płynąca z niej radość warta jest nawet przegapienia smaku espresso.

Tekst: Michał Obst Głombiowski

Dziennikarz National Geographic Traveler, podróżnik, autor kilkuset artykułów publikowanych m.in. w NG Traveler, Podróżach, Onecie, Wprost, Gazecie Wyborczej, Polityce.   Pisarz. Laureat Nagrody Magellana za "najlepszą książkę podróżniczą 2013". W tym roku ukazała się jego najnowsza publikacja: "Zaklęcie podróżne - Kreta od kuchni", będąca efektem półrocznego pobytu na Krecie.

Tags

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *