Ostatniego dnia w Porto K. zaprowadził nas do knajpki w centrum. Siedliśmy przy jedynym w lokalu stoliku i wzięliśmy po szklance porto.

Byłem mu wdzięczny, że nas tam poprowadził, bo to jedno z takich miejsc, które potrafią żyć własnym niezmiennym rytmem niezależnie od tego, co dzieje się wokół. 

Przysiedliśmy na odwróconych skrzynkach po piwie, zmęczeni po całym dniu przemierzania portugalskiego świata. Sączyliśmy wino za 1.3 euro, siedząc razem, blisko, na wyciągnięcie dłoni. Będąc przez tę chwilę paczką przyjaciół, których na moment rzuciło akurat do tego samego kraju i miejsca.

Do długiego baru podchodzili miejscowi, bo mimo, że lokal ten jest w samym centrum, rzadko trafiają do niego turyści. Nie ma w nim nic więcej poza alkoholem, kanapkami za euro i barmanem, w którego oczach znajdziesz sporo zrozumienia i życzliwości.

Jestem przekonany, że gdybyś przyszedł tu drugi i trzeci raz, ten lokal mógłby stać się na moment twoim domem. W którym, gdy przekraczasz próg, wita cię delikatne skinienie głowy. W którym czujesz się na swoim miejscu.

Na razie się o tym nie przekonam, bo zabrakło czasu, ale nic przecież nie stoi na przeszkodzie, by tu wrócić. Zostać na dłużej.

***

Ogień muskający knot świeczki ma w sobie coś z zaklęć sprawiających, że świat staje się na moment dokładnie taki, jaki być powinien. Przystawiasz zapalniczkę. Patrzysz, jak kawałek nadpalonego sznurka powoli się rozświetla, a ty chwilę później leżysz na kanapie otulony punktami ciepłego delikatnego blasku. 

Być może jest w tym coś pierwotnego, jakiś atawizm z czasów, gdy od ognia zależało nasze przetrwanie. Być może właśnie dlatego, widząc te plamy światła, czujesz się bezpiecznie i we właściwym miejscu, chociaż przecież to żywioł, który potrafi też niszczyć. Igrasz z nim trochę, licząc na to, że da się on oswoić i będzie ci z nim równie dobrze, jak wtedy, gdy leżysz przez pół godziny balansując na granicy snu i jawy. Wciśnięty w poduszki, bez ruchu i żadnych potrzeb, kompletny i nie myślący o niczym, co jest poza tą chwilą. 

Written by Michał Obst Głombiowski

Dziennikarz National Geographic Traveler, podróżnik, autor kilkuset artykułów publikowanych m.in. w NG Traveler, Podróżach, Onecie, Wprost, Gazecie Wyborczej, Polityce.
 
Pisarz. Laureat Nagrody Magellana za “najlepszą książkę podróżniczą 2013”. W tym roku ukazała się jego najnowsza publikacja: “Zaklęcie podróżne – Kreta od kuchni”, będąca efektem półrocznego pobytu na Krecie.

Tags

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *