A ty? Czy potrafisz spać sam?

Gdy byłem dzieckiem, w naszym domu żył pies. Niezbyt rasowy nowofundland. Czarna włochata suka, która zapewne wydawała mi się wielka jak cały świat. Dobre 50 kg żywej wagi.

Pełzałem po podłodze ku temu obłokowi ciepła i miękkości. Sunąłem do niego niczym statek na autopilocie. Moi rodzice na to pozwalali i trudno mi nie być im za to wdzięcznym. Dziś pewnie  trafiliby do kryminału, a ja do domu opieki. Na szczęście, wtedy nie było dziś.  

Sporą część mojego niemowlęctwa i dzieciństwa spędziłem więc wtulony w psi brzuch, śpiąc w morzu kręconych kudłów, omiatany ciepłym jęzorem zwierzęcej czułości.

Nie bardzo to oczywiście pamiętam. Wiem jednak, że ten czas wciąż we mnie tkwi. Nie zniknął. Bliskość. To ona mnie ukształtowała – bliskość mamy i taty, rodzeństwa i psa noszącego greckie imię oznaczające morze (ono też mnie zresztą w jakiś stopniu ukształtowało).

Mogę być sam. Mogę przemierzać opustoszałe korytarze hotelowe na całym świecie. Mogę zjeść w samotności śniadanie. Pić kawę przy pustym stoliku patrząc na mijających mnie ludzi. Tkwić samemu w ciemności kinowej sali. Ale nie znoszę spać w samotności. Czasem zastanawiam się, czy to nie dlatego, że wtedy – gdy tylko chciałem – mogłem wtulić się w psie ciepło i poczuć, że świat jest przyjazny. 

Lubię z kimś spać. Spanie z drugim człowiekiem to dla mnie jedna z największych przyjemności – a może konieczności – w życiu. Jestem przekonany, że ludzie dopiero od niedawna wymyślili spanie w pojedynkę. Znerwicowanie naszego świata jest pewnie po części produktem jednoosobowych łóżek i pojedynczych sypialni.

                                                                                               – William Wharton

Wharton napisał dwie mocne, dobre książki – dwie pierwsze – by później osunąć się w miałką literaturę niosącą namiastkę życiowego pocieszenia. Na spaniu najwyraźniej jednak się znał.

Są ludzie, którzy nie lubią spać z kimś. Są małżeństwa lub pary, które mają osobne sypialnie i odwiedzają się tylko na krótki czas przed snem. Bywają nawet związki, w których ludzie żyją w odrębnych mieszkaniach, jakby nie potrafili zgodzić się na to, że ktoś może być na stałe obecny w ich życiu lub podświadomie wiedzą, że ta osoba tak do końca w ich życiu jednak być nie powinna (są jednak tu wyjątki – Szymborska i Filipowicz żyli na co dzień osobno, a łączące ich uczucie było niezwykle głębokie).

Takie układanki się sprawdzają lub nie. Różnie bywa.

Zbudzenie się ze świadomością, że druga osoba jest tuż obok jest jednak jednym z najbardziej dojmujących i najprzyjemniejszych uczuć, jakich można doznać w życiu. Ciepło, potargane włosy, zapach gasnącej nocy. Przymglone oczy. Balansowanie na granicy jawy i snu. Robisz jeden niewielki ruch i wkraczasz w ciasny świat bliskości. 

Jest w tym coś niemal świętego. Wtulenie się w czyjeś plecy lub odsłonięcie własnego ramienia, by mogła na nich spocząć głowa, którą tak kochasz, ma w sobie coś z liturgii. Wyrwanie się ze snu będąc splecionym z drugą osobą dokładnie w tej samej pozycji, w której zasypialiście – po długich godzinach, przez które dryfowaliście razem – jest przecież czymś tak mocnym, że znalezienie czegoś równie intensywnego może zająć całe życie.

Być może Wharton ma rację mówiąc, że potrzeba zasypiania i budzenia się z kimś jest jakimś pierwotnym uczuciem. Wpisanym w ludzkie DNA od dziesiątek tysięcy lat. 

Pustka w łóżku oznacza śmierć. Ciepłe ciało obok ciebie to bezpieczeństwo. Dodaje wiary, że świat – chociaż przez tą chwilę, gdy ignorujecie warczący budzik i zakopujecie się coraz głębiej pod kołdrę – toczy się dokładnie tak, jak powinien. 

Written by Michał Obst Głombiowski

Dziennikarz National Geographic Traveler, podróżnik, autor kilkuset artykułów publikowanych m.in. w NG Traveler, Podróżach, Onecie, Wprost, Gazecie Wyborczej, Polityce.
 
Pisarz. Laureat Nagrody Magellana za “najlepszą książkę podróżniczą 2013”. W tym roku ukazała się jego najnowsza publikacja: “Zaklęcie podróżne – Kreta od kuchni”, będąca efektem półrocznego pobytu na Krecie.

Tags

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *