Zamknij się wreszcie i słuchaj!

W Gurdianie czytam felieton Celeste Headlee o sztuce rozmowy. A właściwie o jej zaniku. Już w tytule autorka umieściła radę: zamknij się i słuchaj.

Celeste Headlee powtarza do pewnego stopnia kwestie już znane. Jak ta, że paradoksalnie dziś mamy do dyspozycji nieskończoną ilość platform służących porozumieniu i komunikacji, a mimo to nikt nie prowadzi już ze sobą rozmowy. Wszyscy za t gadamy o sobie.

Jest też o tym, że barierą dzielącą nas od prawdziwej rozmowy są telefony. Że trzeba je najpierw odłożyć. A raczej głęboko schować. Te cudowne prostokątne przedmioty o ekscytująco gładkiej powierzchni przyciągają nas nieodparcie, zabijając uważność, która potrzebna by rozmawiać z kimś, kto siedzi tuż obok.

Pewnie i racja, tylko jak masz schować telefon, gdy zaraz po tym zaczynasz mieć objawy syndromu odstawienia? I gdy zerwanie nici łączących cię przez to pudełeczko ze światem  który jesteś ci bliski sprawia, że chodzisz przez pół dnia jak struty? Stara śpiewka.

Nie byłby więc tekst w Guardianie zbyt odkrywczy, gdyby nie kilka zdań o tym, że z umiejętnością rozmowy nikt się nie rodzi.  To aspekt pomijany zazwyczaj milczeniem. Nawet nie o rozmowę tu chodzi, co o jej nieodłączny składnik: umiejętność słuchania. Bez słuchania nie ma przecież dialogu.

A więc, z nikt się z nią nie rodzi. Słuchać trzeba się nauczyć. Próby każdego dnia. Pozwolić, by przekaz trafił do twojej głowy i pozostawił w niej ślad. To trudniejsze niż się wydaje. Trzeba się przymknąć. Przełamać nieodpartą chęć wpadnięcia w słowo i powiedzenia tego, co się samemu myśli.

Choć to wszystko może sprawiać wrażenie odrabiania domowego zadania, nauka słuchania jest intensywnym doświadczeniem niosącym mnóstwo satysfakcji. Ludzie wokół ciebie, nawet ci nieznajomi, mają własne sekrety i własne talenty. Jeżeli nie będziesz miał okazji ich poznać, ominie cię mnóstwo fascynujących opowieści i praktycznych porad.

Schowaj swój telefon i popatrz na ludzi. Zaryzykuj i zadaj komuś pytanie, a potem wysłuchaj – naprawdę wysłuchaj – odpowiedzi. Możesz być zaskoczony zmianą własnej perspektywy.

– radzi Headlee w swoim felietonie.

Trudno odmówić jej racji. Trudno też nie zauważyć, że taka rozmowa może być nie tylko ekscytująca, ale też świetnie ćwiczyć uważność. A to ona potrafi uczynić nasze życie po stokroć intensywniejszym.

Mój telefon leży obok. Niemy i trochę osowiały, ale błękitna dioda zapalająca się z równą częstotliwością składa mi obietnicę, że ktoś tam po drugiej stronie jest. Być może bliżej niż się zdaje. 

Wybacz, Celeste Healee, jeszcze nie tym razem.

***

W szary dzień, gdy odrywam się na chwilę od pracy, by ruszyć szybkim marszem w powtarzaną niemal codzienną trasę, widzę na niebie klucz ptaków.

Są daleko, ale na tym tle w kolorze zgaszonego wapna ich sylwetki tworzące klasyczny kształt położonej litery “V” są wyraźne.  Prawdopodobnie gęsi, choć z tej odległości i nie słysząc ich głosów nie mam szans poznać gatunku.

Lecą na południe. Przesuwają się powoli, z uporem.

Ich widok wprawia mnie w zdumienie. Jest niemal połowa grudnia i ten klucz ptaków zdaje mi się już o tej porze roku jakimś spóźnionym odpryskiem wczesnej jesieni. Cofnięciem się w czasie wywracającym przyjęty porządek.

Kilkudziesięciu maruderów, którzy nagle poczuli, że jednak trzeba wyruszyć w drogę, zostawiając za sobą to co zimne i zwietrzałe?

***

W weekendowej Wyborczej wyborny wywiad Donaty Subbotko z Adamem Zagajewskim. Można czerpać z niego cytat za cytatem. Dobrze poprowadzona rozmowa udowadniająca, że poeci mają jednak szczególną zdolność wychwytywania istoty rzeczywistości.

Co jest dobrego w życiu?
– Ciągłe zaczynanie od nowa. Okresy melancholii, pustki się kończą i przychodzą momenty uniesienia, ekstazy.

(…)

Uważam, że jako ludzie kobiety są wspanialsze niż mężczyźni. Ci wszyscy faceci, którzy bez przerwy czytają tylko gazety sportowe, żyją w jakimś wiecznym infantylizmie. „Messi ma katar, Lewandowski czuje się lepiej”. Klękajcie, narody.

(…)

– Od starożytności minęło parę tysięcy lat. Żadnego postępu?
– Iluzja postępu pęka. Jest postęp w medycynie, w technologii, ale nie ma postępu, jeśli chodzi o moralność etyczną. W różnych punktach świata to widać. Ta noblistka Aung San Suu Kyi z Birmy to przykładowy, wstrząsający przypadek kogoś, kto bronił praw człowieka, a teraz akceptuje zniszczenie fizyczne narodu. Jest wieczna ciemność, której nigdy do końca nie rozjaśnimy, ale są okresy, kiedy da się żyć. I myślę, że tak już musi być.

Written by Michał Obst Głombiowski

Dziennikarz National Geographic Traveler, podróżnik, autor kilkuset artykułów publikowanych m.in. w NG Traveler, Podróżach, Onecie, Wprost, Gazecie Wyborczej, Polityce.   Pisarz. Laureat Nagrody Magellana za "najlepszą książkę podróżniczą 2013". W tym roku ukazała się jego najnowsza publikacja: "Zaklęcie podróżne - Kreta od kuchni", będąca efektem półrocznego pobytu na Krecie.

Tags

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *