10 miesięcy temu

Tygodnik #22

Zmiana otoczenia potrafi stworzyć coś, czego w ogóle nie oczekiwałeś. Czasem wystarczy spędzić noc poza własnym łóżkiem.

W środku nocy budzi mnie deszcz uderzający o parapet. Jego dźwięk jest inny od tego, który znam. Śpię w nie swoim mieszkaniu, w nie swoim łóżku. Jest inaczej, dźwięk rozkłada się inaczej. Mokre uderzenia są blisko i czuję, jak powoli się w nich rozpływam.

Balansując na granicy snu i jawy, przypominam sobie – zupełnie niespodziewanie – jakąś niejasną do końca historię o Śnieżynkach, które rozdają świąteczne prezenty. To opowieść ze Wschodu, powiązana z rosyjskim Dziadkiem Mrozem, w tę deszczową noc nabiera dla mnie jednak innego znaczenia i leżąc na plecach podążam za nią, zapadając się w nią całkowicie. Dryfuję przez długie minuty, zaskoczony, skupiony na szczegółach świata, w którym się nagle znalazłem. Jakbym przyjął potężną porcję miękkiego narkotyku.

Zmiana potrafi czasem stworzyć coś, czego w ogóle nie oczekiwałeś. Czasem wystarczy spędzić noc poza własnym łóżkiem. W hotelu, u rodziny, przyjaciół, bliskich. Być w drodze lub na moment się zatrzymać.

Zasypiam koło trzeciej nad ranem, z obrazami tej historii pod powiekami. Spokojny. Nie mogę sobie przypomnieć, jak te Śnieżynkowe historie się kończyły, ale gdzieś w tyle głowy mam przekonanie, że dobrze. Przecież takiego rodzaju opowieści nie snuje się po to, by kończyły się źle.

***

Dawno nie piłem wina, które sprawiło mi tyle radości. Cotes du Jura, o piekielnie żółtym kolorze, ma solidny kwasowy kręgosłup, a przy tym nieco miękkości, ale pijąc je, niespecjalnie o tym myślę. Czuję po prostu, jak to chardonnay mknie mi przez żyły, orzeźwiające i solidne, ale dużo ważniejsze są opowieści, które sobie przy nim snujemy: o podróżach, życiu, przeszłości, przyszłości, miejscach, mężczyznach, kobietach. Długo odkładane spotkanie, po wielu miesiącach, przy cienkich plastrach długodojrzewającej szynki, malutkich oliwkach, serze.

Dobrze jest czasem wrócić.

***

Dni stają się krystalicznie czyste, wyraźne i ostre. Pełne szczegółów, które wypełniają głowę. Czyż nie to jest zresztą istotą Świąt? Niezależnie od tego, czy się je obchodzi w Sidi Ifni, Sopocie, Warszawie, Bangkoku. Wstrzymanie czasu, detale, uważność.

Tego Wam i sobie życzę!

Autor: Michał Obst Głombiowski

Dziennikarz National Geographic Traveler, podróżnik, autor kilkuset artykułów publikowanych m.in. w NG Traveler, Podróżach, Onecie, Wprost, Gazecie Wyborczej, Polityce.   Pisarz. Laureat Nagrody Magellana za "najlepszą książkę podróżniczą 2013". W tym roku ukazała się jego najnowsza publikacja: "Zaklęcie podróżne - Kreta od kuchni", będąca efektem półrocznego pobytu na Krecie.

Tags

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *