8 miesięcy temu

Tygodnik #28

W tym tygodniu przyglądam się ludziom i ptakom.

Do pomieszczenia o czarnych ścianach i drewnianej podłodze przyszło dobre dwieście osób, by posłuchać rozmowy dwóch facetów o podróżowaniu, życiu i literaturze. W snopach jasnego światła wirują drobinki wszędobylskiego kurzu.

Czekamy aż się zacznie, patrząc. Każda z osób, krzątających się teraz pomiędzy krzesłami, przyniosła tu własną historię, której nie znamy. Nie mamy do niej dostępu. To dla nas ograniczenie i wolność jednocześnie.

Ile z tych osób jest szczęśliwych? Kto zjadł dziś śniadanie w pośpiechu, a kto miał czas niczym nieograniczony? Są samotni, czy otoczeni bliskimi? Jak wiele z nich ma dzieci? Jak wielu  kochało się dzisiejszej nocy? A może ktoś przesuwał palcami po skórze partnera dopiero co, kilkanaście minut temu i to uczucie wciąż jeszcze lekko wibruje w jego ciele. Kto z przybyłych na to literackie spotkanie ma wielkie życiowe plany? A kto chce, by nic się nie zmieniało? Czy ktoś z nich poczuł dziś w ustach metaliczny smak kłótni? Lub płynną kroplę błogości rozlewającą się powoli po całym ciele?

Każda z tych dwustu osób jest zupełnie inna. Ich potencjalne historie wydają się być nieskończone i opowiadanie ich sobie półszeptem daje nam przez chwilę sporo radości. Równocześnie, patrząc na tą gwarną ciżbę, w środku której tkwimy, czujemy, że niezależnie od tych szczegółów wszyscy jesteśmy jednak niemal identyczni. Połączeni tymi samymi gestami, które wykonujemy od tysięcy lat, emocjami targającymi nasze ciała, pragnieniami, troskami i potrzebami. Byciem człowiekiem.

***

W lutowym numerze National Geographic czytam tekst o inteligencji krukowatych. Rozpoczyna się od zgrabnie nakreślonego obrazu ośmioletniej Gabrielli Mann, która na podwórku amerykańskiego domu wysypuje dla wron orzeszki ziemne i psią karmę. Ptaki ją znają. Rozpoznają. Każdego dnia przynoszą jej w podarunku znalezione przedmioty – w tym perłowe serce-naszyjnik (i gumowego kalmara zwędzonego jakiemuś wędkarzowi). – To dlatego, że mnie kochają – mówi Gabriella i jakoś jej wierzę.

Sam temat artykułu jest ciekawy, ale czytając go, myślałem przede wszystkim o tym, jak bardzo dla nas – dorosłych – niedostępne jest już życie, w którym można zaprzyjaźnić się z ptakami.

W którym starcza ci zapału i cierpliwości, by do nich codziennie biec, oswajać je ze sobą, patrzeć na to, co robią i zajmować się tym wszystkim bez poczucia marnowania czasu, nieproduktywności, znudzenia. Bez zbędnego myślenia. W którym twoje ciało kręci się wokół własnej osi z ekscytacji i radości, kiedy Buźka – jedna z wron – zrzuca ci pod stopy kolejny podarunek, jeszcze bardziej wyjątkowy, niż pozostałe.

Wzdychanie o utracie dziecięcej wrażliwości jest oczywiście truizmem. Mimo tego poczułem jednak gdzieś w środku ukłucie żalu, jakby ktoś zamknął przede mną drzwi, mówiąc: nie możesz już wejść do środka, zostań na zewnątrz, to nie jest już przeznaczone dla ciebie.

A może się mylę?

Autor: Michał Obst Głombiowski

Dziennikarz National Geographic Traveler, podróżnik, autor kilkuset artykułów publikowanych m.in. w NG Traveler, Podróżach, Onecie, Wprost, Gazecie Wyborczej, Polityce.   Pisarz. Laureat Nagrody Magellana za "najlepszą książkę podróżniczą 2013". W tym roku ukazała się jego najnowsza publikacja: "Zaklęcie podróżne - Kreta od kuchni", będąca efektem półrocznego pobytu na Krecie.

Tags

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *