3 miesiące temu

Tygodnik #30

O zaufaniu i szukaniu równowagi. I o morzu, oczywiście.

Dziadku, mogę iść murkiem? – spytała. Mogła mieć z pięć, sześć lat. Ciemne oczy i buzia świecąca jak gwiazda.

No pewnie – powiedział.

Szedł z dwa kroki przed nią z wnukiem. Nie obejrzał się. Mała wdrapała się na murek. W tej bladoróżowej kurtce i czerwonej czapie.

Nie zatrzymał się. Nie patrzył, czy się zaraz nie zabije. Czy udało jej się wejść, czy nie. Nie naskakiwał, nie otaczał kokonem bezpieczeństwa. Nie trzymał za rękę. Nie drżał z podniecenia, ani z przerażenia. Nie wysuwał ręki z kaskiem, który uchroni przed złem świata.

Szła sobie za nimi. Murkiem. Na który wdrapała się tak, jak chciała.

Szczęście kryje się w zaufaniu. Szczęście kryje się w złapaniu równowagi.

***
Sztorm przyszedł ze słońcem. Z mroźnym wyżem, którego centrum zawisło nad Wyspami Owczymi i odcięło masę ciepłego powietrza, tworząc linię frontu atmosferycznego na północnej granicy Chorwacji i Włoch. Za nią jest teraz świat śródziemnomorski. My pozostaliśmy poza nim, dzieci Północy i przejmującego zimna.

Gdy wychodzę na plażę, lodowaty wiatr niemal zwala z nóg. Idzie prosto z północnego wschodu, napędzając białe grzbiety fal. Są szerokie, nadchodzą jedna za drugą, bez chwili wytchnienia. Morskie lampy wskazujące drogę statkom i kutrom, przykryły czapy lodu. Chmara śmieszek wisi w powietrzu. Jego ruch buja nimi w przód i w tył, jak rozkołysaną kroplą wody.

Ten sztorm, być może ostatni już tej zimy, jest zupełnie inny niż jesienne burze. Nie zrodził się w ciężkich chmurach, deszczu i mroku. Jest skąpany w słońcu. Od rana do wieczora na niebie pojawiają się zaledwie mikre chmurki.

To zadziwiający spektakl. Jakby natura próbowała z uporem skleić dwa niepasujące do siebie światy. Jasności i chaosu. Bezruchu i potężnej siły.

Wysokie ciśnienie, sięgające chwilami 1035 hPa, wyostrzyło każdą linię, każdy szczegół. Świat narysowany mocną ostrą kreską. Próbuję na niego patrzeć, choć wicher wyciska mi łzy z oczu. Z mokrymi policzkami staram się zapamiętać z tego jak najwięcej.

Jeżeli ktoś przegapił, przyglądam się naszemu Bałtykowi i dzielę się tym co widzę na Facebooku (ten cykl znajdziecie pod hasztagiem #wszystkieodcieniemorza). Dlaczego? Bo świat jest pasjonujący w swoich detalach. A morze każdego dnia wygląda inaczej.

Autor: Michał Obst Głombiowski

Dziennikarz National Geographic Traveler, podróżnik, autor kilkuset artykułów publikowanych m.in. w NG Traveler, Podróżach, Onecie, Wprost, Gazecie Wyborczej, Polityce.   Pisarz. Laureat Nagrody Magellana za "najlepszą książkę podróżniczą 2013". W tym roku ukazała się jego najnowsza publikacja: "Zaklęcie podróżne - Kreta od kuchni", będąca efektem półrocznego pobytu na Krecie.

Tags

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *