3 miesiące temu

Tygodnik #36

Znam te chwile, gdy wychodzisz z namiotu lub samochodu po nocy spędzonej w miejscu, do którego dotarłeś po przebyciu dziesiątek, setek, a czasem tysięcy kilometrów

Wiśnia przekwitła. Małe cuda zdarzają się nieustannie, ale trwają krótko.

Na pożegnanie pozostawiła białe płatki rozrzucone na zmoczonym deszczem blacie stolika stojącego w ogrodzie. Zobaczyłem je rano, wychodząc z domu, i przez moment myślałem, że nie mogą być rzeczywiste. Ich wzór był równy, jakby zostawił go pędzel trzymany w ręku malarza.

Na chwilę się zatrzymałem.

***

Rankiem idę alejką wzdłuż plaży. Powietrze jest rześkie, przesycone jasnym światłem. Mijam kemping.

Jest długi majowy weekend i na tym otoczonym wysokim płotem skrawku zieleni stoją kampery, kilka namiotów. W leniwym poranku krzątają się pojedyncze osoby. Widzę, jak rozstawiają turystyczne palniki, przesuwają składane krzesła i fotele, wygrzebują się z tylnej kanapy auta, która po złożeniu była tej nocy ich łóżkiem. Ktoś trzyma w ręku patelnię, rozgląda się za kawiarką, przeciąga się.

Znam ten świat.

Znam te chwile, gdy wychodzisz z namiotu lub samochodu po nocy spędzonej w miejscu, do którego dotarłeś po przebyciu dziesiątek, setek, a czasem tysięcy kilometrów. Znam te chwile, gdy wykonujesz bez pośpiechu czynności pozwalające ci poczuć się swojsko w świecie, którego jeszcze nie znasz. Podróżne rytuały, powtarzane każdego dnia ruchy; sięganie po przedmioty, które przez kilka dni, tygodni, miesięcy tworzą twój dom. Wykonujesz je z rozwagą, tak by nie rozpadł się on na drobne kawałki, ale też z przyjemnością i odrobiną czułości. Z poczuciem, że stworzyłeś coś tymczasowego, ale możesz dać temu trwać i trwać.

Tych nocy, poranków, godzin uzbierało mi się przez ostatnie kilkanaście lat setki. Gdybym to zliczył, być może wyszłoby kilka lat bycia w drodze. Niewiele jest przyjemniejszych chwil od tych, gdy rano wstajesz i wtapiasz się w otoczenie, w którym jesteś gościem.

Poczułem, że mi teraz tego brakuje.

Odczuciu braku, tęsknoty przyglądam się z uwagą. Obracam je ostatnio w dłoniach, chwilami nieco rozedrgany, rozkojarzony, trochę zdziwiony. To uczucie bywa czasami nieprzyjemne, fizycznie bolesne, ale jest w rzeczywistości dobre – świadczy o tym, że nie jest się martwym, zasklepionym, kompletnym. A przecież nic nie jest tak bliskie rozkoszy, jak poczucie – nawet chwilowe – że pustkę znów coś wypełnia.

Autor: Michał Obst Głombiowski

Dziennikarz National Geographic Traveler, podróżnik, autor kilkuset artykułów publikowanych m.in. w NG Traveler, Podróżach, Onecie, Wprost, Gazecie Wyborczej, Polityce.   Pisarz. Laureat Nagrody Magellana za "najlepszą książkę podróżniczą 2013". W tym roku ukazała się jego najnowsza publikacja: "Zaklęcie podróżne - Kreta od kuchni", będąca efektem półrocznego pobytu na Krecie.

Tags

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *