3 lata temu

3 cechy, które zdaniem większości z nas dyskwalifikują wino

Jakie wina trafiają w gust statystycznego Polaka?

Najlepiej, gdy są:

  • czerwone (wybiera je 64 % konsumentów),
  • półsłodkie (znajduje uznanie 41% kupujących),
  • w cenie od 20 do 30 zł.

To dane z 2013 roku, opracowane przez agencję Nielsen. Spodziewam się jednak, że te za rok ubiegły nie będą się wiele różnić.

Serce drgnęło mi radośnie na wieść, że w ciągu roku wypijamy już średnio 7 litrów wina na osobę (dla porównania, przodująca Francja ma wynik 44 l). To była jednak radość przedwczesna

Uważniejsza lektura raportu ujawnia bowiem, że z tych 7 litrów jedynie 3.3 l to wina gronowe. Nie wiem zresztą zupełnie, po co to rozróżniać, skoro nawet unijna wykładnia mówi, że wino, by być winem, musi powstać z winogron.

Nasz polski zapał do wina jest więc wciąż mizerny. Jedynie co czwarty Polak deklaruje picie wina do posiłku. Kraje o winnym rodowodzie goszczą na stole bachusowy trunek niemal każdym obiedzie czy kolacji.

Z prywatnych rozmów wiem, że nie lubimy sięgać po wino, bo się go boimy. Wciąż kojarzy nam się z tajemną wiedzą, której większość z nas nie posiada.

I rzeczywiście, wino to nie sok pomarańczowy. Ciągną się za nim tysiące lat historii, cały kulturowy ciężar i płynąca z kontaktu z nim paleta doznań. Kolor, smak, zapach, ale też – jak mawia Marek Kondrat – zdolność do łagodnego wprowadzenia do naszego życia elementu baśniowego.

Pomimo tego, nadal jest ono po prostu cudownym napojem, który potrafi nadać barw każdemu spotkaniu i z pewnością nie potrzeba do tego specjalistycznej wiedzy. Jej nadmiar może nawet szkodzić.

Nie o definicje bowiem chodzi, lecz o doznania i emocje. A te bywają bardziej szczodre, gdy nie czujemy na głowie ciężaru “obowiązkowej” wiedzy (czyż oglądanie gwiazd nie jest wspaniałe nawet, gdy nie potrafimy rozpoznać gwiazdozbiorów?)

Z rozmów ze znajomymi wiem też, że większość win wydaje nam się nazbyt brutalna. Wina są kwachorami, wykręcają gorzkością, są zbyt ciężkie. W wielu przypadkach to prawda.

Wysoka kwasowość, gorzki smak, niska słodycz są więc cechami, które zdaniem większości z nas dyskwalifikują wino.

Próbą odnalezienia się w tej sytuacji jest zwykle rezygnacja z wina na rzecz innego alkoholu lub wybór trunków bezpiecznych, które są łatwe w piciu. Półsłodkich, gładkich, mocno owocowych, dość jednolitych w swoim charakterze. Stąd to upodobanie do trunków włoskich i Nowego Świata.

Zaskakujące jest, że przy takich preferencjach kupujemy jednak chętniej wina czerwone – a przecież to trunki białe są zwykle lżejsze, mniej wyraziste i sprawiające mniej niespodzianek. Na nich jednak najwyraźniej ciąży stereotyp kwachu – jak wiele razy słyszałem, każdy riesling to kwasior.

Jednak jedynie uparte opuszczanie strefy przymilności, gładkości i słodyczy-półsłodyczy może przenieść nas w rejony doznań, których nigdy byśmy się nie spodziewali.

To trochę jak z podróżami – nie mamy obowiązku opuszczać naszego domu, jeżeli jednak chcemy choć trochę poznać świat i poczuć coś więcej niż na co dzień, będziemy musieli w końcu z niego wyjść.

O dziwo zresztą, ta podróż, by odniosła skutek, może zaprowadzić nas nawet na ławkę w parku 200 metrów od domu lub do najbliższej kawiarni.

Jedynie próbując win różnego rodzaju, możemy poszerzyć krąg tego, co znamy i co być może uznamy za piękne.

Ceną za podjęcie tych prób będą nieuniknione porażki. Czasami poczucie odrazy i upadku. Zniechęcenia i gasnącego entuzjazmu. Co jakiś czas rozbłyśnie jednak gwiazda, która nas zachwyci, a której nie dostrzeglibyśmy trzymając się tylko tego, co znamy.

Wino, które (prawie) każdemu będzie smakować? Zapewne, tylko co z tego?

Provinco Italia Salice Salentino Rosso Riserva Comera 2012, to właśnie przykład wina, które wszyscy lubią i które jest prostym, ale niewiele wnoszącym wyborem.

Stworzone w pięknej Apulii, która ugina się pod beczkami winogronowego trunku, ma dużo włoskiej słodyczy, ciut pieprzną nutę i spotkanie z nim nie jest żadną przykrością, nie pozostawia jednak chęci kontynuowania znajomości.

Jego picie przypomina nieco rozmowę na przyjęciu z kimś, kto wydawał się interesujący, ale po kwadransie zaczynacie ukradkiem ziewać, gdy orientujecie się, że wasz towarzysz wciąż opowiada o tym samym.

Wypijmy je więc na pożegnanie, ciesząc się z tego, że nasz trunek bucha gęstym owocem (w tym przypadku głównie czereśnią), ma nikłą zawartość tanin i przepływa przez gardło gładko niczym owocowy sok.

Będziemy jeszcze z pewnością trafiać na tego typu butelki, w świecie wina nic nie jest przecież zakazane, będziemy nawet czasem czerpać z nich radość. By później jednak stawiać odważnie kroki, które poniosą nas w głąb lądu pełnego cudów.

Salice Salentino Rosso Riserva Comera 2012

Producent: Comera Wines
Rocznik: 2012
Kraj: Włochy
Region: Apulia
Apelacja: DOC
Szczep: negroamaro, malvesia nera
Cena: 19,99 zł, Biedronka

Autor: Michał Obst Głombiowski

Dziennikarz National Geographic Traveler, podróżnik, autor kilkuset artykułów publikowanych m.in. w NG Traveler, Podróżach, Onecie, Wprost, Gazecie Wyborczej, Polityce.   Pisarz. Laureat Nagrody Magellana za "najlepszą książkę podróżniczą 2013". W tym roku ukazała się jego najnowsza publikacja: "Zaklęcie podróżne - Kreta od kuchni", będąca efektem półrocznego pobytu na Krecie.

Tags

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *